Najlepsze piosenki 2013

2 Styczeń 2014 § Dodaj komentarz

coollogo_com-13724504

Patrzę na listę moich ulubionych utworów w 2013 r. i mam ambiwalentne odczucia. Nie, nie chodzi o ich poziom – wszystkie prezentują wysoki. Ale mam świadomość, że poza złotym medalem i obecnością na podium polskiego reprezentanta (wybór rozstrzygał się między srebrem a brązem), wszystkie miejsca są negocjowalne, ba, dobór artystów do ostatnich lokat także. Myślę też o faworytach, którzy jak się okazuje, nie są raz na zawsze przypisani do finałowej dwudziestki i mogą poza nią wylecieć wskutek ustępowania innym pod względem biegłości songwriterskiej. Tak było w tym roku. Wreszcie niepokoi fakt, że te (podkreślam) świetne z osobna piosenki w znakomitej większości bazują na muzycznym recyklingu, które to zjawisko trzeba potraktować szerzej i odnieść do współczesnych dzieł w ogóle. Jeśli jakiś czytelnik udowodni, że to jedynie moje starzenie się oraz pogoń za dobrze znanym ułożyły tę listę, skutek okaże się przyczyną. Mam jednak poczucie, że „my tu na Zachodzie” zabrnęliśmy w ślepy zaułek i w 2013 r. nie chodziło o pisanie nowych rozdziałów, ale przede wszystkim miało nam być przyjemnie. Zasadność tej tezy może każdy zweryfikować samodzielnie klikając w ten link lub odnośniki w tytułach poszczególnych piosenek.

20. Sally Shapiro „I Dream With An Angel Tonight”

Sally Shapiro_fot. Linnea Helmersson

fot. Linnea Helmersson

Kolejny po prostu sympatyczny kawałek od Szwedki? Nie do końca. Z niosącym się morską bryzą motywem, który pojawia się w trzeciej minucie, nostalgiczne „I Dream With An Angel Tonight” zajmuje miejsce łącznika pomiędzy Italo disco a chillwavem.

19. Ifi Ude „ArkTika”

Ifi Ude

Czwarty kawałek na debiutanckiej płycie Polko-Nigeryjki na tle pozostałych kompozycji tam zebranych dobitnie uświadamia, jak bardzo potrzebny jest jej dobry producent. Gdy talent kompozytorski spotyka się z wyczuciem producenckim artystki, stać ją na dużo.

18. Deerhunter „Monomania”

Deerhunter_fot. Robert Semmer

fot. Robert Semmer

I jest czarny koń podsumowania. Tym razem Bradford, Lockett i spółka mieli się nie załapać, w ogóle, na żadną z dwóch najważniejszych list. Ale gdy przyszedł czas układania tej piosenkowej, neurotyczna, tonącą w gitarowym rzężeniu końcówka „Monomanii”, rzecz najbardziej wybijająca się od pierwszego odsłuchu na piątym-szóstym longplayu Deerhuntera, zabrała całą kompozycję na miejsce 18. Nadal potrafią wywołać ciarki.

17. BOKKA „K&B”

BOKKA_fot. Darek Ozdoba

fot. Darek Ozdoba

BOKKA wywołuje u niektórych osób efekt wyparcia. Zarzuca się im wtórność, mierny poziom songwriterski, szydzi i przemilcza fakt, że wreszcie jakiś polski wykonawca (pomijając recenzję płyty Jacaszka „Glimmer”, dystrybuowanej przez amerykańskie Ghostly, i post-OFF-owy zbiorczy feature o rodzimych artystach) pojawił się na Pitchforku, nawet jeśli ów serwis stracił już na jakości, a obecność BOKKI, zresztą z innym numerem niż „K&B”, szybko można uzasadnić trafieniem w redaktorski gust. Co z tego, skoro moje miejsce 17. jest niesamowicie nośnym kawałkiem i co ważne, nie odstaje spektakularnie poziomem od reszty debiutanckiej płyty tria? Jeśli to jest powód do krytyki, to zdecydowanie mam ciekawsze zajęcia niż angażowanie się w taką dyskusję…

16. Karri „Hurry Up”

fot. Klaudia Bis

fot. Klaudia Bis

Hurry Up” funkcjonuje trochę jako druga strona tego samego, skandynawsko-labelowego medalu co „K&B” – tam gdzie BOKKA wygrywa wyrazistością i szturmowaniem głośników, Kari wybiera rozłożenie akcentów, pastelowość, kruchość i piękno. Jak się okazuje, nawet w takiej sytuacji można przemycić całkiem chwytliwy refren.

15. Tesla Boy „1991”

Tesla Boy

Tytuł mówi sam za siebie. „1991” można potraktować jako kompozycję napisaną z przymrużeniem oka, hołd dla epoki parkietowych przebojów z wokalami czarnych piosenkarek lub jako najzupełniej adekwatny, inteligentny dowcip i komentarz do słów, które tu padają: „Don’t look behind / Your lfe will never, never be the same again / You’ve got to believe it”. Wyszedł hit, co ciekawe, songwritersko średnio korespondujący z tym, co przygotowali Tesla Boy na pozostałych trackach na „The Universe Made Of Darkness”.

14. Plug&Play „Brand New Day”

fot. Gosia Nierodzińska

fot. Gosia Nierodzińska

Najbardziej radykalny przykład zmian w obozie Plug&Play. „Brand New Day” ciężko uznać po prostu za przejaw inspiracji tymi, którymi zespół Kuby Majsieja faktycznie się inspiruje, czyli Foals i Yeasayer – ten kawałek idzie dużo dalej. Delikatnie zarysowana gitara, klawiszowe plamy, męsko-damski wokalny dialog, solówka na saksofonie i tematyka dotyczące małych szczęść dnia codziennego. Wiemy, że na świecie post-punkowcy dekady lat 80. przesiadali się na bardziej popowe brzmienia, ale w Polsce w ostatnich latach w obrębie nowofalowego gatunku tak zdecydowanie nie skręcił nikt.

13. Crab Invasion „Dart”

Crab Invasion

Można dyskutować, czy większym na dzień dzisiejszy przebojem Crab Invasion jest ukłon w stronę polskich eightiesów w „Caps”, czy bardziej taneczne i bliższe nam epokowo „Dart”. Ja wolę przyjąć, że ich największe singlowe dokonanie dopiero przed nimi, tym bardziej, że debiutanckim longplayem „Trespass” kwartet potwierdził swoją wysoką erudycję muzyczną. Pod tym względem wśród krajowych debiutantów nie mają sobie równych, a „Dart” kroczy na czele stawki.

12. Justin Timberlake „Strawberry Bubblegum”

fot. Tom Munro

fot. Tom Munro

Zaskoczenie? Nie dla mnie. Od początku to właśnie „Strawberry Bubblegum” z całego „The 20/20 Experience” robiło za utwór zdecydowanie mi najbliższy i warty listy rocznej. Choć mówimy o płycie złożonej z samych przebojów, to klawisze w klimacie Junior Boys plus jazzująco-funkujący jam w końcówce sprawiają, że nie „Suit&Tie”, nie „Mirrors”, ale właśnie numer czwarty na trackliście wydanej w marcu płyty Justina Timberlake’a ją tutaj reprezentuje.

11. Nonsense & Absurd„Transmitting Live From Cabeça”

Nonsense & Absurd

Kto by się spodziewał, że obdarzony zjadliwym, a często zwyczajnie koszarowym poczuciem humoru Afrojax przygotuje płytę zupełnie serio – bazującą na mikrosamplach, stylistycznie eklektyczną i najzwyczajniej bardzo dobrą? Prowadzona sennym „nananananana”, relaksująca „transmisja na żywo z Cabeça” (wyrażenie mogące oznaczać zarówno głowę, jak i miejsce geograficzne w którejś z byłych portugalskich kolonii) stanowi osłodę dla wszystkich fanów The Avalanches ciągle czekających na następcę „Since I Left You”. Zawijajcie dmuchane koła.

10. CHVRCHES „Lies”

fot. Eliot Hazel

fot. Eliot Hazel

Gdy piszesz utwory niebędące wyrafinowanymi kompozytorsko, cała rzecz rozgrywa się w melodii. Jeśli nie chwyta, słuchacza tym bardziej będą raziły banalne środki wyrazu. Akurat w przypadku „Lies” wszystko się zgadza i po wielu miesiącach singla CHVRCHES nadal słucha się nieźle, dokładnie odwrotnie niż irytującego z biegiem czasu „Recover”.

9. Wampire „The Hearse”

fot. Holga

fot. Holga

Niejaki Ariel Rosenberg oddał ostatnio trochę pole odjechanego lo-fi popu, ale zagospodarował je już duet z Portland. A także post-punku i ambientu, bo to wszystko udało się upchnąć w, o dziwo, przebojowym i spójnym „The Hearse”. Nie najgorsza propozycja na parkiet, choć na pewno jedna z najekscentryczniejszych.

8. The Preatures „Is This How You Feel?”

The Preatures

Młodzi artyści odkrywają Fleetwood Mac. W przypadku Australijczyków z The Preatures jest to soft-rockowy songwriting, damski wokal tudzież damsko-męskie dialogi wokalne rodem z poprzedniej epoki, stylizacja, a nawet odpowiednie zabiegi w wideoklipie i gitarowe solo. Pytanie o oryginalność nie jest całkowicie bezzasadne, ale schodzi ono na drugi plan, gdy „Is This How You Feel?” już leci z głośników, a za taką inspirację wypada powinszować – kto nie lubi autorów „Everywhere”?

7. We draw A „Tears From The Sun”

fot. Wiktor Konopacki

fot. Wiktor Konopacki

Następni artyści z Polski, którzy przede wszystkim eksponują swoją twórczość, a nie personalia, i zarazem kolejny mocny typ z wytwórni Brennnessel (w tym roku reprezentowanej na moich listach singlowych przez Rebekę, Fair Weather Friends i opisywany duet z Wrocławia). Pierwiastek emocjonalny zawarty w „Tears From The Sun”, w bądź co bądź elektronicznej muzyce, sprawia, że naprawdę dociekliwy i biegły odbiorca mógłby teoretycznie skojarzyć We draw A z poprzednim projektem Peve’a Lety’ego, czyli Indigo Tree. Jako ciekawostkę dodam, że najbardziej póki co rozpoznawalny singiel We draw A polubili w australijskiej części Music Alliance Pact i to właśnie z Antypodów spłynęły wieści, iż polski utwór był w październiku 2013 r. tym ulubionym wśród słuchaczy – dokładnie rok po tym, gdy KAMP! po MAP-owej publikacji wylądowali na piątym miejscu The Hype Machine.

6. Classixx feat. Nancy Whang „All You’re Waiting For”

Classixx

Classixx w „All You’re Waiting For” udanie nawiązują do stylistyki klubowego retro, a „Hey, wait a minute, just a minute, I was ready for the flight / Got my bags packed waiting on the driver curve / So just a minute, take a minute for the change-up / I’m all set to go, set to go” wyśpiewane przez Nancy Whang to niemal sing-along, być może najbardziej chwytliwy pre-chorus zakończonego roku, element rozpoznawczy singla z „Hanging Gardens”, a później następuje jeszcze nie gorszy refren. W 2013 r. nie było większego przeboju, jeśli chodzi o archetypową dyskotekę, co wydaje się pewną logiczną konsekwencją – Michael David i Tyler Blake są przecież nie tylko producentami, ale i DJ-ami.

5. Haim „Falling”

Haim

Doprawdy The Preatures w „Is This How…” wydają się nieśmiało podnosić rękę mówiąc „halo, zauważcie nas”, gdy porównać tę piosenkę z eksplodującym „Falling”. Myli się jednak ten, kto sądzi, że siostry Haim od razu wykładają wszystkie karty na stół. Alana, Danielle, Este (plus Morgan Meyn Nagler) dokładają kolejne elementy układanki z dużym smakiem – np. wejście basu na wysokości 1:07 sprawia, że aż robi mi się ciepło na sercu, a jesteśmy już po fragmencie, w którym zespół zaserwował refren w bardzo powściągliwy sposób, bombastyczność zachowując na kolejne pojawienie się chwytliwej części każdego przeciętnego singla. Zarówno The Preatures, jak i Haim, na tegorocznych płytach nie ustrzegły się słabości, więc w australijsko-amerykańskim pojedynku na soft-rockową spuściznę po Fleetwood Mac wskazałbym na remis ze wskazaniem – na piosenki symbolicznie wygrały Haim.

4. St. Lucia „Elevate”

St Lucia

St Lucia_opis

3. The Car Is On Fire feat. Iza Lach „A Man With A Soul Of A Dog”

TCIOF feat. Iza Lach

W minionym roku The Car Is On Fire, nieoceniony zespół dla polskiej muzyki alternatywnej, zakończył działalność. Jest coś symbolicznego w tym, że w „A Man With A Soul Of A Dog”, ostatnim jak dotąd utworze zasłużonej kapeli, wokalnie udziela się wschodząca gwiazda krajowej sceny Iza Lach. Inni z przekąsem zauważą, że symboliczne dla końcowej fazy funkcjonowania TCIOF jest również to, iż wspomniany kawałek powstawał przez dwa lata, zaś w ostatnich miesiącach „Płonący Samochód” był prowadzony głównie przez Jakuba Czubaka. Co ciekawe, gdyby piosenka ujrzała światło dzienne w momencie zarejestrowania wokalu artystki, w lutym 2011 r., to raczej warszawianie lansowaliby Izę Lach niż na odwrót. Dwa-trzy lata później to nazwisko łodzianki powinno być pociągowym znakomitego singla z wymiennym wokalem Czubaka („He’ll take you anywhere you want / He likes to dance, he doesn’t talk”) i Lach („He’s always the best, his legs are restless, I’m having time of my life”) oraz roztańczonym basem Krzysztofa Nowickiego. Jak odchodzić, to tylko w takim stylu.

2. Daft Punk feat. Pharrell Williams „Get Lucky”

Daft Punk

Get Lucky” zrobiło bardzo wiele, by być nie do przyjęcia przez „true” i „niezal” słuchaczy. Można tak to ująć, że w ciągu paru miesięcy utwór przebył drogę od magazynów Columbia Records do facebookowych walli, iPodów przeciętnych słuchaczy, popularnych stacji radiowych, reklamowych dżingli, klubów, mijanych na ulicy aut i mieszkań oraz na scenę miejskiego Sylwestra. Tyle że nikt powiedział, że to jest niezalowy blog w wydaniu fundamentalistycznym, a pewien Francuz portretując właśnie „Get Lucky” w łebski sposób ujął symboliczny wymiar ostatniego longplaya Daft Punk.

1. Autre Ne Veut „Play By Play”

fot. Dave Mead

fot. Dave Mead

Ciekawe, że mój piosenkowy lider z 2013 r. jest utworem kontrastującym ze zeszłorocznym zwycięzcą. Podczas gdy Grimes wygrała dzięki prostym zabiegom songwriterskim, Autre Ne Veut (także solowy wykonawca) zniósł kilka pudeł z pomysłami, inspiracjami i konkretnymi rozwiązaniami technicznymi na singiel. Fenomen „Play By Play” świetnie ujęła na Screenagers Marta Słomka, która swoją drogą rok temu również wskazała na kompozycję Kanadyjki: „Ashin robi wszystko, by pozostać w szatach ekscentryka i outsidera – wije się, łka, miauczy, kaleczy swój wokal konsoletowymi suwakami, żongluje płynnością bitu. W sposób celowy czy nie, osadza skrajnie intymne emocje: zazdrość, lęk, uzależnienie od drugiej osoby i chorobliwą miłość, w ramy ekstrawertycznego rozmachu utworu (…) „Play By Play” od intro do ostatniej sekundy sunie na najwyższych obrotach, jakby miał być ostatnim numerem, jaki Autre Ne Veut kiedykolwiek nagra”. Wiele więcej nie wniosę, mogę tylko się podpisać i dopowiedzieć, że „Play By Play” brzmi nie tylko jak potencjalnie utwór graniczny autorstwa Arthura „Autre Ne Veut” Ashina. Jeśli to ostatnie tego typu zestawienie na tym blogu, to jest to najlepszy akcent finałowy, kompozycja totalna, fajerwerki na 31 grudnia, połyskujące konfetti, napisy końcowe.

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Najlepsze piosenki 2013 at .

meta