Wakacje

1 Lipiec 2013 § 3 komentarzy

Ech, wakacje! Dla wielu najbardziej wyczekiwany czas, jak co roku tysiące Polaków i Polek opuści swoje miejsce zamieszkania dla emigracji zarobkowej. Żarty (przykre) na bok. Prezentowane tutaj płyty to mniej (Classixx) lub bardziej (Tesla Boy) niszowe zajawki, ale nie szkodzi – wszak po to m.in. popowy język bloga, by trafić z offowymi rzeczami także do tych osób, które nie mają zielonego pojęcia, o czym my tu. Choć oba krążki są lekkie, bezpretensjonalne i „letnie”, zarówno „Hanging Gardens”, jak i „The Universe Made Of Darkness” to longplaye, których tytuły zapisałem w notatce potrzebnej do podsumowania rocznego. Co nie jest bez znaczenia – w tym roku koszę wyjątkowo brutalnie, niech ich charakter Was nie zmyli, to przede wszystkim artystycznie mocne propozycje.

Classixx „Hanging Gardens”

classixxJest szum roztrzaskujących się o brzeg fal (tytułowe „Hanging Gardens”, „A Fax From The Beach”), są ciepłe prądy znad Hawajów („Dominoes”), nostalgia zachodzącego letniego słońca („Borderline”), a przede wszystkim kilka znamienitych singli, oprócz wymienionych i np. „Holding On” czy „Stranger Love”, ten największy, być może przebój tegorocznych wakacji, czyli „All You’re Waiting For”. I można by duetowi Classixx zarzucić lekceważąco li tylko żonglowanie „łatwymi” patentami, które nie mają prawa nie chwycić słuchacza, a gdy już odkryje się, że Michael David i Tyler Blake są DJ-ami, to już w ogóle, gdyby nie fakt, że Amerykanie mają solidny background muzyczny. Blake uczęszczał do prestiżowej szkoły Berklee w Bostonie, David ma za sobą doświadczenie gry w zespole jako gitarzysta, razem otrzaskali się najpierw jako DJ-e, potem autorzy remiksów dla takich artystów jak m.in. Gossip, Mayer Hawthorne, Phoenix, Fischerspooner czy The Ting Tings, wreszcie stali się producentami autorskich kompozycji. Lista muzyków, których piosenki Classixx przerobili, daje niezłe pojęcie, czego spodziewać się po „Hanging Gardens”. To nowe disco, przy którym bywalcy wielkomiejskich klubów, od Los Angeles do Warszawy, tłumnie zaludniają parkiety. Czasami wskazówka bardziej wychyla się w stronę eigthiesowego synthpopu („Rhythm Santa Clara”), czasami słychać echa tanecznych playlist z początku lat 90. („Jozi’s Fire”), jest i późniejszy house, ale nigdy „Hanging Gardens” nie grzęźnie w jednej elektronicznej szufladce i na pewno nie ma ambicji być tylko stylizacją na daną epokę lub gatunek. Wysoki poziom całości sprawia, że trochę przymykamy oko na oczywiste granie na sentymentach pokolenia, które po tygodniu pracy wydaje w weekend swoje pieniądze w popularnej miejscówce, by tańczyć do tego typu dźwięków, zdając sobie jednocześnie sprawę z tego, że ma ono wpływ na naszą, przychylną ocenę.

Tesla Boy „The Universe Made Of Darkness”

teslaboyJak daleko leży otwierające pierwszy mini album Tesla Boy „Spirit Of The Night” od openera „The Universe Made Of Darkness”, piosenki „Dream Machine”! Choć kwartet z Moskwy został już odkryty na polskim gruncie w 2009 r. (ale to nadal zespół znany skromnej grupce wtajemniczonych), to w 2013 właściwie odkrywamy go na nowo. Electropopowe korzenie słychać nadal, ale obecnie widniejący w biografii Tesla Boy muzyczni nauczyciele jego lidera (Stevie Wonder, Prince, Ray Charles) nie są tylko efektowną figurą, która zrobi dobre wrażenie na recenzentach. Wyobraźcie sobie połączone siły będących w formie Phoenix i Tigercity, którzy postanawiają nagrać taki swój „best of”, dobierając do swoich charakterystycznych stylów syntezatorowe podbicie. Przesadziłem? Softrockowe gitary, delikatne, acz taneczne beaty, funkowe ukąszenia basu, bezbłędne melodie, emocjonalny wokal (nie na sposób histeryczny, ale w typie czarnych wokalistów), rozmarzony charakter całości. No i przebój za przebojem, hit za hitem. Nie ma przypadku w tym, że z „The Universe Made Of Darkness” zespół wykroił do tej pory w charakterze singli „Fantasy”, „Split”, „M.C.H.T.E” oraz „1991”. Cztery kawałki. I co najlepsze, moim zdaniem to jeszcze za mało, bo co zrobić z fantastycznym „Stars”, jak pominąć wspomniane wcześniej „Dream Machine”, zignorować „Paraffin” z gościnnym udziałem Fritza Heldera z Azari & III? A przecież w roli singli spokojnie można sobie wyobrazić też „przejściowe” numery takie jak „Invisible”, „Broken Doll” i „Undetected”, ba, tu nawet interludia sieją spustoszenie (ze szczególnym wskazaniem na „Something Deep Inside”)! Osobne zdanie należałoby się niespodziance ukrytej na końcu tracklisty, „1991” – cały czas uśmiecham się pod nosem słysząc wersy „Don’t look behind / Your life will never never be the same again” na… Ale nie będę spoilerował, psuł zabawy. Nie ma też przypadku w tym, że songwriting i brzmienie na „The Universe…” są tak dopracowane, wysmakowane. Anton Sevidov, mózg Tesla Boy, od małego bujał się po talent shows, uczył się w klasie (jazzowego) fortepianu, pisał muzykę do filmów, produkcji teatralnych i pokazów mody, produkował muzykę różnych artystów, współpracował z IAMX przy okazji innego swojego projektu. Talent? Raczej zaproszenie do naszego małego bractwa kumających (Tesla Boy).

Tagged: , , , , , , , , , , ,

§ 3 Responses to Wakacje

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Wakacje at .

meta