Ludzie nie będą zawiedzeni – Rebeka (wywiad)

10 Maj 2013 § 1 komentarz

Fot. Borys Bodetko

Fot. Borys Bodetko

Życie Rebeki przyśpieszało parokrotnie. Pierwszy raz parę lat temu, gdy do solowego projektu Iwony Skwarek dołączył Bartek Szczęsny. Potem w momencie zasilenia przez duet szeregów wytwórni grupy KAMP!, Brennnessel Records, i promocji na Starym Kontynencie, jaką zapewniło poznaniakom portugalskie Discotexas. Teraz jednak tempo będzie największe, a stawka wyjątkowa – Rebeka właśnie wydaje swój debiutancki longplay, „Helladę”.

Zamienilibyście życie w Poznaniu na życie w Lizbonie?

Iwona: Gdybym mogła przenieść wszystkich przyjaciół i rodzinę tam, to myślę, że może podjęłabym taką decyzję. Uważam jednak, że mówienie po polsku i polski kontekst jest ważny. Nigdy nie myślałam o przeprowadzce.

Bartek: Mimo wszystko czuję się w tym „niedoskonałym” kraju jak u siebie. Co ciekawe, Louis, czyli Moullinex, także bardzo narzekał na politykę w Portugalii (śmiech).

Zadałem to pytanie w nawiązaniu oczywiście do wytwórni Discotexas, która swoją siedzibę ma w tym mieście. Z perspektywy czasu, co dała Wam ta współpraca?

Bartek: Na pewno utwierdzenie, że nie robimy muzyki dla ludzi z własnego podwórka, lecz coś bardziej uniwersalnego.

Iwona: Kontakt z producentami, którzy wiele nas nauczyli. I przede wszystkim rozpromowanie „Stars” i Rebeki.

Bartek: Dała nam poczucie, że możemy stanąć ramię w ramię z resztą Europy.

Iwona: Dzięki nim zagraliśmy też koncerty w Lizbonie i Porto, i zobaczyliśmy reakcję publiki, bo okazało się, że ludzie znają „Stars” i śpiewają razem z nami.

Bartek: No i oczywiście poznaliśmy wspaniałych ludzi! Mam tu na myśli całą ekipę Discotexas.

Iwona: Jest świetna. Mówią o sobie „familia”.

Czy na singlu „Stars” Wasza współpraca z Discotexas się skończyła, czy może należy się czegoś większego spodziewać jeszcze w przyszłości? Bo debiutancki krążek ukaże się nakładem rodzimego Brennnessel Records.

Iwona: Można się spodziewać drugiego singla, który wyjdzie zaraz po płycie. Zawierać będzie wersję Mirror People (portugalskiego producenta z Discotexas – przyp. mój) i naszą piosenki „Nothing To Give”.

Iwona, przed naszym wywiadem mówiłaś mi, że dzisiaj przed Wami posiedzenie w studiu aż do północy. Ale płyta lada moment trafi do sklepów – możecie zdradzić, co jeszcze wymaga tak czasochłonnej pracy?

Iwona: Przygotowanie live’u. Chcemy go odświeżyć i wzbogacić o nowe piosenki oraz rozwiązania. Mamy 12-ego maja koncert w Cudzie nad Wisła, zostały więc 3 dni, a 16-ego przedpremierę albumu, i chcemy już tam zagrać piosenki z płyty. Oczywiście dużo materiału już graliśmy, ale cięgle byliśmy z czegoś niezadowoleni, teraz chcemy wreszcie to poprawić.

Bartek: Przede wszystkim po tych dwóch latach graniach mamy dużo przemyśleń, obserwacji. Jesteśmy bardzo autokrytyczni i chcemy po prostu poprawić nasz występ. Trochę technicznych aspektów trzeba zmodyfikować, ale i jest kilka koncepcji, o których rozmawialiśmy po koncertach, a których dotychczas nie zdołaliśmy z różnych względów wprowadzić.

Iwona: Zabawne, że znaleźliśmy czas wczoraj i przedwczoraj, by pobiec na dwa koncerty – UL/KR i Anthony’ego Chorale.

Odejdziecie od minimalizmu, z którego byliście znani, jeśli chodzi o występy na żywo?

Bartek: To na pewno nie będzie odejście. Nie planujemy rewolucji w tej materii. Raczej delikatną ewolucję. Staramy się podnieść jakość tego, co było, ale też oczywiście wprowadzić nowe utwory.

Iwona: Jest nas dwoje, nie chcemy grać z playbacku (śmiech).

Bartek: Cały czas walczymy z tym, aby mieć jak największą kontrolę nad dźwiękiem na scenie.

Iwona: Kontrolować ekspresję muzyczną, a zarazem podnieść poziom partii i sprawić, by mimo minimalizmu utwory lepiej płynęły.

Bartek: Aby dać sobie szansę na jak największą ekspresję.

Łatwiej się Wam dogadać w studiu nagraniowym czy w życiu osobistym?

Iwona: Chyba osobistym (śmiech).

Bartek: Łatwiej się gada nie o muzyce (śmiech).

Iwona: W studiu dużo się kłócimy, tak mi się wydaje. Ale też i zgadzamy. Jest sinusoidalnie.

Bartek: No. Starcia są dobre. Dzięki temu dbamy o poziom.

Iwona: Czasem jestem zaskoczona. Przyniosłam kiedyś pomysł i byłam pewna, że Bartek powie, że to jest shit. A on był zachwycony. Mimo że znamy się już długo, zaskakujemy się. Tak myślę.

Bartek: Tak jest.

Czyli nie wymieniacie swojego partnera muzycznego na żadnego innego na świecie, gdyby była taka możliwość, jak kiedyś podpuszczałem Paulę i Karola w wywiadzie (śmiech). Ale czy może planujecie, jak oni, rozbudować zespół o nowe osoby?

Iwona: Rozmawialiśmy o tym wczoraj. Myślę, że mamy bardzo specyficzną energię i nowa osoba mogłaby coś wnieść, ale też mogłaby zniszczyć misternie zbudowaną sieć. Myśleliśmy o kimś na występy na żywo, ale jednak jest coś magicznego w naszej dwójce. Do tego od początku bardzo mi się podobało podejście Bartka. Wiele osób podchodziło do mnie po koncercie, kiedy jeszcze grałam sama, i mówiło: „zrobię Ci podkład”. A Bartek chciał pracować razem ze mną.

Bartek: Wierzę, że najlepsza muzyka powstaje z kolaboracji. A kolaboracja wymaga też odpowiedniego dobrania osób. Myślę, że jesteśmy dobrym duetem. Nie wszystko przychodzi łatwo i prosto, są czasami nerwy i te starcia, o których wspominaliśmy, ale mam nadzieję, że to potem pozytywnie odbija się w muzyce.

Iwona: Już kiedyś to mówiłam podczas któregoś wywiadu – wydaje mi się, że umiemy pobłądzić, i to mi się podoba, że to jest szukanie piosenek jakby leżały gdzieś nieodkryte, a nie „robię bicik, a Ty Iwonka zaśpiewaj”.

Bartek: Najważniejsze jest też to, że mamy oboje dużo satysfakcji z tej współpracy. Mam nadzieję, Iwono (śmiech).

Iwona: (śmiech) No mamy. Jak już skończymy utwór, to ja się zachwycam i cieszę. Ale są momenty, kiedy idziemy jak przez wielką pustynię.

Bartek: Bez wody (śmiech).

Iwona: Wtedy ja mówię: „nigdy tego nie zrobimy”, a Bartek mówi: „co nie zrobimy, jak zrobimy” (śmiech Bartka).

Jakie emocje towarzyszą Wam przed wydaniem na świat Waszego bądź co bądź pierwszego muzycznego dziecka?

Iwona: Myślę, że nadzieja i strach, co to będzie. Zastanawiam się, jak ludzie przyjmą ten krążek.

Bartek: Ja potrzebowałem na pewno kilku dni w lesie, na majówce, aby w ogóle zacząć się z tego wszystkiego cieszyć, byłem tak przemęczony… Nie wiem czemu, ale akurat ja mam przeczucie, że krążek będzie dobrze przyjęty, zgaduję, że ludzie nie będą zawiedzeni.

Iwona: Bardziej myślę o tym, że ma mroczne momenty. I „Stars”, i „Melancholia” to najbardziej popowe numery.

Bartek: Myślę, że to jest kawał dobrej płyty i że reszta numerów, czy mroczne czy nie, również się przyjmie.

Iwona: Reszta jest inna, staraliśmy się robić piosenki, ale bardziej poszukać brzmień i ciekawych rozwiązań.

Bartek: Jak tylko sobie przypominam ciarki, jakie miałem, gdy powstawała ta płyta, to się uspokajam i cieszę, że to zostało zarejestrowane.

Iwona: Mi się ta płyta podoba. I jestem zadowolona ze wszystkiego, prócz jednej piosenki, która Bartkowi się bardzo podoba (śmiech), więc ją zostawiliśmy.

Bartek: „Knife In Heart”? Lubię, zdecydowanie (śmiech).

Iwona: Tak, „Knife”. Jest nawet numer, który Bartek zaśpiewał ze mną cały unisono.

Bartek: Trzy dni wstydziłem się przyznać, że to zrobiłem (śmiech).

Iwona: A mi się od razu spodobało. I właśnie to jest to zaskoczenie.

Warto posłuchać „Hellady”, bo…

Iwona: Wydaje mi się, że ta płyta pulsuje życiem, emocjami, wzruszeniami. Że warto w nią wejść, bo przenosi gdzieś. Przemienia.

Bartek: Bo są tam oceany emocji. Bo nie jest próbą podrobienia czegoś, tylko stworzenia czegoś nowego i określenia istoty Rebeki.

Tagged: , , , , , , , ,

§ One Response to Ludzie nie będą zawiedzeni – Rebeka (wywiad)

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Ludzie nie będą zawiedzeni – Rebeka (wywiad) at .

meta