CNC „False Awakening”

5 Grudzień 2012 § Dodaj komentarz

CNC-False Awakening

Ile można żyć przeszłością? Kiedy ta jest chlubna, łatwo się ogrzewać w jej ciepełku, budować mit wokół osób lub sprawy. Ale z drugiej strony ma ona potencjał destrukcyjny – osiąść na mieliznach sentymentów, gdy teraźniejszość jawi się w ciemniejszych barwach, jest prościej niż zobaczyć w telewizji Magdę Gessler. No więc jest Borys i Piotr, odpowiednio (dziś) lider zespołu Newest Zealand i muzyk znany z działalności solowej jako Drivealone. Od ich ostatniego spotkania szeregi CNC poszerzyły się o Michała (Microexpressions). To zmiana rzucająca się w oczy w pierwszej kolejności, ale nie jedyna. Już pierwsze posiedzenie z „False Awakening” odsłania fakt, iż grupa odeszła od znanych z „No Mood” repetycji, podjęła bardziej konwencjonalny songwriting, a co bardziej wyczulone podniebienia odkryją też więcej cieniowania dreampopowego aniżeli shoegaze’owego. Płyty słucha się jako jednej narracji, kolejne tracki, których na „False Awakening” trafiło pięć (czyli niewiele mniej niż na debiutancki mini album), wynikają z siebie, co jest podkreślane przez brak jakichkolwiek przerw pomiędzy nimi. Całość otwiera prowadzony fortepianową pętlą, flegmatyczny title track, którego ospały klimat staje się jeszcze bardziej powiekociążący, gdy Borys zaczyna śpiewać o opadających jesienią liściach. Przejście, kontrapunkt, zupełna zmiana klimatu – „Hearsay” to najbardziej dynamiczny numer na płycie, z linią basu wywołującą uśmiech pod nosem, bo i skojarzenie jest ewidentne, ale nie, zapomnijcie, tego już nie ma. Nie ma. Za to możemy porozmawiać o trzecim w zestawie „Vertigo” i jego drivealone’owatości. Wybijający się spośród pozostałych wokal Piotra, „krzyczące” wersy, pewna szkicowość kompozycji – wszystko lokuje się bardzo blisko solowych poczynań poznańskiego artysty. „Istanbul” to z kolei dziecko Michała, rozłożenie śpiewu na różne rejestry, szatkowane metrum, widać chęć wypchnięcia kompozycji poza typowe ramy (jeszcze bardziej radykalnie), a to wszystko ma przecież w zwyczaju wspomniane Microexpressions. „False Awakening” kończy się chyba najbardziej przystępnym numerem, „Where I Please”, w zasadzie niezalowym popem, który gdyby się uprzeć, można wyobrazić sobie na trackliście płyty Smolika (niektóre wycieczki klawiszy, nie samo ich brzmienie). Tyle. Ciężka sprawa z tym CNC. Znowu przygotowali krążek, wydaje się, bardziej dla własnej przyjemności i dosłownie kilku rodzimych słuchaczy kumających te klimaty. Dla przeciętnego odbiorcy nie ma tu nic, nie grają koncertów, więc baza fanów pozostanie czymś w rodzaju uczestników tajnych kompletów. W odróżnieniu od dawnych czasów, nie grożą za to żadne represje, ale czy się ostaną?

Tagged: , , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading CNC „False Awakening” at .

meta