Afro

10 Listopad 2012 § Dodaj komentarz

No więc 23 listopada współorganizuję w lubelskiej Scenie Opium koncert Afro Kolektywu i Crab Invasion. Pod tym linkiem możecie się zapisywać na listę eventu. Polecam tym bardziej, że nie wiem, czy za 15 zł zobaczycie gdzieś jeszcze ów duet. W line-upie tego wieczora nie ma przypadku – Kraby, wiadomo, zespół z mojego miasta, którego karierze kibicuję, a Afro… Z nimi sprawa jest bardziej wenezuelsko-telenowelowa. Tutaj pojawia się wątek kombatancki. Warszawski zespół odkryłem pod koniec 1999 r., razem m.in. z inną wschodzącą sensacją sceny hip-hopowej, czyli Grammatikiem czy Wiele C.T. (Łona). Wraz z demówką Afro Kolektywu „Negatywne wibracje” stałem się ich szalikowcem, debiutancki studyjny longplay, „Płytę pilśniową”, zażyczyłem sobie na moje siedemnaste urodziny, ale już premiery „Czarno widzę” nie śledziłem, „Połącz kropki” z pewnego oddalenia i dopiero przy „Piosenkach po polsku” padliśmy sobie ponownie w ramiona (tzw. niedźwiadek).

Na pewno drugiej takiej grupy w Polsce nie ma, tekstowo i kompozycyjnie jest to ścisła czołówka, choć przez lata doceniona tylko przez wybrańców. Kombinowałem, co by tu w związku z tą okazją zamieścić na blogu i ostatecznie analogicznie do zestawienia sprzed paru miesięcy poświęconego Crab Invasion wrzucam listę dziesięciu „moich” kawałków Afro Kolektywu. To mało, by wytłumaczyć fenomen tego zespołu (i przyszpanować znajomością dyskografii rzecz jasna), ale niech tych kilka piosenek spełnia funkcję ekstraktu i koncertowej polecanki, zwłaszcza, że obie grupy koncerty dają niezłe. No i nie chcę żadnej grzywny od KRRiT, gdyby przyszło zamieścić tu wszystkie wykwity lirycznej twórczości Afro Jaxa.

10. Dopsz bujam

Nie ma żartów z tym Piaskiem, za którego w drugiej zwrotce bierze Afro Jaxa jego obiekt westchnień. Na „Negatywnych wibracjach” są chwile, gdzie wówczas jeszcze drugi wokalista grupy Wielesław śpiewa manierą zbliżoną do Andrzeja Piasecznego („Mów do mnie Negro”). „Dopsz bujam” to było bardzo długo moja ulubiona piosenka Afro Kolektywu, na YouTube dostępna tylko w wersji zmienionej, z „Płyty pilśniowej”, za to z jazzującym instrumentalem na końcu, nieobecnym w oryginale. Zczajcie – „Negatywne…” zostały rozdane w ilości ok. 200 egzemplarzy, głównie w stolicy. Do dziś nie wiem, w jaki sposób znalazły się na moim osiedlu, zwłaszcza, że wtedy królowali wszelkiej maści prawilniacy.

9. Chciałbym umrzeć zagłaskany na śmierć (Seksualna czekolada II)

W normalnych okolicznościach podmiot liryczny, który uznaje się za czwartą Osobę Boską (sic!) nazwalibyśmy niespełna rozumu. Ale to Michał Hoffmann, gość, który piosenkę z gościnnym udziałem zespołu Muchy zaczyna od słów: „Jestem / Franka Sinatry nieślubnym dzieckiem / I wiecie, w ten właśnie sposób / Odziedziczyłem wszystko i więcej / Oprócz słuchu, wyglądu i głosu”. W ostatecznym rozrachunku odpowiedź na pytanie o swoją rzekomą boskość i dystans do siebie decydują, czy w konfrontacji z tzw. życiem zachowujesz zdrowie psychiczne. Na „Połącz kropki” Afro Kolektyw coraz śmielej zrywał z czarną estetyką, odpływał w stronę „Piosenek po polsku”, samo zaś „Chciałbym umrzeć zagłaskany na śmierć” przyniosło jeden z najlepszych refrenów w dorobku grupy.

8. Czytaj z ruchu moich ust

Pierwszy tej skali przebój („Kto rano wstaje” kojarzyła jednak tylko garstka osób) i pierwszy klip, tak jakby sam tekst Afro Jaxa nie był miejscami wystarczająco dosadny. Piosenka będąca wspomnieniami szkolnego losera przynosi trzeźwą puentę: „Czy przystoi imponować byle komu / Czy lepiej zostać w ciepłych kapciach przy kolacji w domu?”. Ryzykowne pytanie-teza – czy teksty Hoffmanna nas wychowywały (zrobiło się poważnie), były pożywką dla nonkonformizmu (jeszcze poważniej)? Noooo, wiecie, myśmy się z nich przede wszystkim chichrali! Ale gdzieś tam głęboko w duchu przyznawaliśmy rację.

7. Kto rano wstaje

Pierwszy przebój Afro Kolektyw w ogóle, to od „Kto rano wstaje” wszystko się zaczęło. Ileż tu bon motów, ile celnych obserwacji opakowanych w żartobliwą formę, ze słynnym tekstem o Katarzynie Szczot i strachu przed pijącymi wódkę szefami muzycznych wytwórni. Nestor (Wielesław) w oryginalnej wersji śpiewał po Piasecznemu (tu zastąpiony przez kobiecy wokal), a przesłanie piosenki po ponad dziesięciu latach nie straciło nic ze swojej aktualności, nawet Del Piero jeszcze gra w piłkę. Anegdota na koniec – na słynnej płycie z magazynu „Klan” po tym kawałku wchodziło „Płaczę rymami”. Ktoś miał niezłe poczucie humoru.

6. Gramy dalej

No jak to dlaczego? Przecież singiel z „Czarno widzę” to zjadliwy, niezwykle celny pocisk po wszystkich – po „bywającej” młodzieży, przeintelektualizowanych krytykach muzycznych i prymitywnej twórczości rap gwiazdek (która to zwrotka nie znalazła się w wideoklipie, co nabrało niemal symboliczno-zabawnego znaczenia). Odłamkiem dostało korespondencyjnie nawet coś, co po latach nazwano hip-hopolo, zresztą mowa o niezmiennie od lat śmieszącym wejściu: „Gdy zbudzi was dźwięk tłuczonego szkła / To będę ja wyrzucał mikrofon przez okno”. Tyle że chcący miotać bluzgi w stronę Afro za cwaniakowanie wybrali złego adresata – przecież w refrenie padają słowa: „Gramy dalej / Dla tych co tu jeszcze pozostali / Dla tych kilku osób na sali / Chociaż parkiet świeci pustkami, my ramy dalej”. I to wszystko na bujającej, funkowo-jazzowej kompozycji.

5. Hymn polskiej reprezentacji na Mistrzostwa Świata RPA 2010

Dla wielu pewnie najzabawniejsza piosenka w dorobku Afro Kolektywu. Co najlepsze, prawie żaden w tym udział Afro Jaxa, podziękujcie raczej piłkarskim komentatorom i ich słownym lapsusom, chociaż trzeba docenić rolę Hoffmanna, który zebrał je i uporządkował w (paradoksalnie) mający sens tekst. Ale to również instrumentalnie wyróżniająca się w dorobku warszawiaków kompozycja – afrykański puls buja jak trzeba, jest na swój sposób wręcz wirtuozerski. Były więc śmieszne wersy, świetna muzyka, był hymn naszych reprezentantów, tylko nie było polskich piłkarzy w RPA. Wbrew pozorom, wszystko pasuje, jest na swoim miejscu. Zestawcie słowa z faktem przedostatniego miejsca w grupie eliminacyjnej podopiecznych Leo Beenhakkera. To był miś na miarę naszych możliwości, nawet jeśli po części holenderski, a Franz Smuda udowodnił, że to nie było nasze ostatnie słowo.

4. Wiążę sobie krawat

Wiąże sobie krawat” pod względem aranżu ledwie zaznaczał, w refrenie, co przyniosą „Piosenki po polsku”. Tekstowo to już był ten ciężar. Co tu kryć, choć Polacy, czyli i rodzimi muzycy też, generalnie przejawiają tendencje do popadania w spleen, dawno nie było u nas płyty tak dojmującej, o ile oczywiście w tych tekstach odnajdujesz historie ze swojego życia. Wygląda na to, że duża część słuchaczy odnalazła – „Krawat” dotarł do czwartego miejsca popularnej listy przebojów Radiowej Trójki i to było najmocniejsze zaistnienie Afro Kolektywu w świadomości masowej. Po dwunastu latach i kilku albumach. „Nieodłączną częścią życia strach i ból / I chcę podkreślić to waląc głową w stół”…

3. Karl Malone

Wziąć postać legendarnego, cenionego przez wszystkich znawców NBA, ale zawsze drugiego na podium koszykarza i uczynić z niej metaforę własnego życia? To zdradza umiejętności trafiania w sedno, a przecież Hoffmann ten tekst napisał ledwie po dwudziestce… Całość dopełniła galopującą kompozycja, z absurdalną latynoską wstawką i nie mniej absurdalnym tańczącym bananem, który pojawia się w amatorskim klipie do „Karla Malone’a”. Było i tak, że na domówce do odtwarzacza trafiała „Płyta pilśniowa” i szło się w tany, a przy tym kawałku zdaje się kończyny chodziły najmocniej (autentyk). Tyle że tańczyli sami faceci. Znamienne.

2. Czasem pada śnieg w styczniu (Zakazane warzywo)

Przenikliwości i precyzyjnego zamieniania myśli w słowa ciąg dalszy, tylko że na jeszcze wyższym poziomie. Bo czy nie genialnym jest nakreślenie za pomocą wersów: „Czasem pada śnieg / W styczniu, a w lipcu świeci słońce / Wygląda to źle / Smoking nosi dżentelmen, a dama gorset” stanu, gdy wszystko jest na swoim miejscu jak być powinno i skontrastowanie go z klimatem niedopasowania: „Podobno każdy wie / Ty nie wiesz jak i czekasz gniewnie / Mniemasz, że możesz mniej / Lecz wiele euforii kiedyś rozmnożysz z jednej / Tylko czemu kiedyś, gdy teraz ci to potrzebne”? W drugiej zwrotce przenosimy się w czasie, starszy wiekiem oraz doświadczeniem podmiot liryczny przyznaje, że jest już jak wskrzeszony Łazarz i kiedy wszystko wydaje się zmierzać ku happy endowi, stwierdza: „Przeważnie wiem / Przeważnie śrubuje średnie / Poruszam pewnie się / Wiele lat po tym, gdy było mi to potrzebne / Zbyt wiele lat po tym, gdy było mi to potrzebne”. No i Afro śpiewa, i gra na modłę polskiej szkoły pisania piosenek. Dzięki czemu zyskali parę charakterystycznych przydomków, których nie wypada tu zacytować.

1. Smutny i nudny cz. II

Zgoda, może z perspektywy późniejszej twórczości druga część „Smutnego i nudnego” brzmi nieco topornie, a to w pierwszej pada kultowe: „Gdy chodziłem do szkoły, to byłem fajny / Teraz jestem smutny i nudny”, ale ta piosenka jak chyba żadna inna jest Afro Kolektywem w pigułce. W tym tekście nie wprost jest podane wszystko – słowa z openera „Negatywnych wibracji” („Na nazwisko mam Fiasko, a na imię Don”), słynny komiks z „Płyty pilśniowej” nabijający się z prawilniaków i popularnego wówczas filmu „Blokersi”, pogarda tego środowiska dla muzyków „czarnych jak Barry White”, przewalający pracodawcy i współpracownicy, trzeźwa ocena rzeczywistości podana w lekkiej formie, sarkazm, a jednocześnie przecież w tym refrenie jest zakamuflowane autentyczne pragnienie normalności. Można powiedzieć, że to takie ich „A Day In The Life”, zachowując oczywiście proporcje. I nawet mało wirtuozerska kompozycja (jeszcze raz – na tle ich późniejszych, wtedy w Polsce grał tak tylko Fisz) nie stanowi problemu, więcej, ona porywa. Czy to zasługa tekstów w „Smutnym i nudnym cz. II” Afro Jaxa i Nestora, czy zgrania ich z muzyką – trudno stwierdzić jednoznacznie. Ważne, że działa idealnie.

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Afro at .

meta