Muchy „Chcecicospowiedziec”

22 Październik 2012 § 1 komentarz

Czy w tym miejscu i czasie mógł się pojawić inny wpis? To właśnie tutaj pięć lat temu, gdy startował blog, jedną z najważniejszych historii był debiutancki album Much „Terroromans”. Wówczas, a ściśle rzecz biorąc od 2006 r., gdy usłyszałem demówkę „Galanteria”, wyrywałem się pierwszy, by zareklamować ten zespół światu. Teraz też chcę coś powiedzieć, ale puenta jest zupełnie inna.

Przez pięć lat zmieniło się wszystko. Zmieniła się scena, zmieniły realia, zmienił status Much (jak zabawnie z perspektywy czasu brzmi moja ekscytacja AŻ STU PIĘĆDZIESIĘCIOMA fanami grupy), zmieniłem się ja. Wtedy odkrywaliśmy, że można tańczyć do gitarowych piosenek, dzisiaj mało kto z nas jest w stanie takowych w ogóle słuchać. I tu leży mój pierwszy zarzut odnośnie trzeciego longplaya poznaniaków. O ile odkrycie przez rodzimych muzyków „Kid A” dziewięć lat po premierze tej płyty (mam na myśli krążek „Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!” Hey) jeszcze jakoś uchodziło, o tyle podobny zabieg w 2012 r. jest już posługiwaniem się zgraną kartą. Nie zrozumcie mnie źle – to dobrze, że Muchy nie uczepiły się po wieki wieków stylistyki, w której czuły się pewnie, czyli melodyjnych, gitarowych kawałków. Chwali się im poszukiwania. Ale to nie może przesłonić faktu, że kompozycje na „Chcecicospowiedziec” są zwyczajnie nudne i przekombinowane. Znamienne, że najlepiej wypadają starsze rzeczy – „Nie przeszkadzaj mi, bo tańczę” oraz „Nie mów”. W przypadku drugiego z wymienionych utworów historia w ogóle jest osobliwa. Sięgnięcie po (owszem, trochę odrestaurowaną) co najmniej siedmioletnią piosenkę uznaję za mały akt kapitulacji. Pamiętam, że Muchy w początkach swej kariery dystansowały się do „Galanterii”. Skoro więc coś się zmieniło, czemu wybrano z dema jeden z najbanalniejszych muzycznie i tekstowo kawałków w całym dorobku kapeli, w dodatku zupełnie nie pasujący do pozostałych na „Chcecicospowiedziec”? Dalej robi się już tylko gęsto. Niby fajne patenty w „Robotyce” i „Kurarze”, niby „Poznań” jest klimatyczny, niby poszerzono muchowe instrumentarium, ale ciężko się tym wszystkim zachwycać, gdy na trackliście straszą rzeczy w stylu „Ani słowa”. „Jane Fonda”, „Half Of That”, „Zapach wrzątku”, „Miasto doznań”, „Przesilenie”, „Księgowi i marynarze” – te kawałki katowało się do oporu, na „Chcecicospowiedziec” nie ma ani jednego o tej sile rażenia. Powiedzenie czegoś pozytywnego o tegorocznym krążku Much nie ułatwiają też teksty. Już na „Notorycznych debiutantach” Michał Wiraszko zagmatwał mocno, ale wtedy można było jeszcze odnaleźć do jego liryk jakiś klucz, tymczasem w 2012 r. lider zespołu przebił swoją dotychczasową ekscentryczność, pisząc wersy czytelne chyba tylko dla siebie samego.

Na początku 2007 r. zastanawialiśmy się nad opłacalnością ściągnięcia ich na koncert, w 2012 poznaniacy podjeżdżają na występy własną, odpicowaną przez MTV furą, a sale pękają w szwach. Popularność nie jest jednak skorelowana z poziomem kolejnych albumów, bo gdyby rozrysować „Galanterię”, „Terroromans” (EP), „Terroromans” (LP), „Notorycznych debiutantów” i „Chcecicospowiedziec” na wykresie, od pierwszej studyjnej płyty otrzymalibyśmy niechybnie prostą opadającą. Pięć lat temu brzmiałem pewnie jak szalikowiec Much, grupy, którą określiłem kiedyś najważniejszymi polskim debiutem od czasów Myslovitz. Pięć lat później, gdy usłyszałem „Chcecicospowiedziec” po raz pierwszy, pomyślałem „to już nie jest mój zespół”. Ale w sumie to szmat czasu.

Tagged: , , , , , , , , ,

§ One Response to Muchy „Chcecicospowiedziec”

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Muchy „Chcecicospowiedziec” at .

meta