Byłem w szoku – Soulpete (wywiad)

22 Wrzesień 2012 § Dodaj komentarz

Wśród swoich bohaterów wymienia J Dille, Raphaela Saadiqa i Supastition, współpracował m.in. z Bonsonem, a jego produkcjami jara się Onar. Piotra „Soulpete’a” Gędka po raz pierwszy usłyszałem na „Synergy”, gdzie remix piosenki grupy DJ-a Vadima („Running”) jego autorstwa był moim ulubionym z całego zestawu. Ostatnio o beatmakerze z EtRecs zrobiło się głośno za sprawą skompilowanej na spontanie mini EP-ki „SoSoulSynergy”. Poznajcie go bliżej, bo wkrótce ksywka „Soulpete” będzie w obiegu publicznym pojawiać się częściej.

W momencie premiery „SoSoulSynergy” stwierdziłeś na swoim facebooku, że traktujesz tę EP-kę jako taką wprawkę producencką. Chyba musiałeś być nieźle zaskoczony, gdy stworzony w zaledwie dwa dni, bez żadnych napinek, materiał zaczął żyć własnym życiem i zbierać bardzo pozytywne recenzje, zarówno w Polsce, jak i za granicą?

Zaskoczony to mało powiedziane. Byłem w szoku, ponieważ „SoSoulSynergy” początkowo miało być tylko jednym numerem. Ale po rozmowie z Krzyśkiem, moim kolego-ogarniaczo-managerem, doszliśmy do wniosku, że można zrobić jakiś mały, surowy i „szybki” projekt. Także… kawa, sample, FL i dwa dni w pokoju zrodziły tę mini EP-kę. Jak na tak krótki czas i fakt, że miał być to raczej treningowy materiał, jestem bardzo, ale to bardzo zaskoczony tak pozytywnym odbiorem. Nie spodziewałem się. I jest mi niezmiernie miło, że zarówno ludzie w Polsce, jaki i poza granicami naszego kraju docenili tę EP-kę. To motywuje do działania

Jaka jest Twoja ulubiona dekada, jeśli chodzi o sample, gdzie najwięcej znajdujesz wykopalisk?

Zdecydowanie najchętniej i najczęściej sampluję lata 60. i 70. Soul. Motown! Ostatnio jednak przekonuję się do lat 80. – rock, disco, pop. Sporo perełek można znaleźć. Na pewno na mojej płycie producenckiej będzie można usłyszeć kilka sampli z tego właśnie okresu.

Pewnie na potrzeby samplowania stare płyty sprawdzasz głównie pod kątem „użytkowym”, ale może poleciłbyś coś stricte do posłuchania z mało znanych, fajnych tytułów? Co np. dobrego odkryłeś przy okazji powstawania „SoSoulSynergy”?


Zgadza się, sprawdzam pod tym kątem, ale widzisz – jest z tego podwójna korzyść, bo jak już znajdę ciekawy sampel, to mam też i ciekawą płytę na półce, szafce, parapecie. Lubię słuchać winyli. Bardzo. Mają w sobie magiczną moc i co ważniejsze, duszę. Nie to, że nie słucham mp3, bo słucham! I przyznam szczerze, że nie wyobrażam sobie wyjścia po zakupy, na pocztę czy nawet zejścia do piwnicy bez muzyki i słuchawek na uszach. Mp3 to dobry wynalazek, ale winyl to inna kultura słuchania. Uwielbiam. Podczas robienia „SoSoulSynergy” osłuchałem się „trochę” soulu… Ale szczególnie zapadli mi w pamięć The Whatnauts! Niesamowita kopalnia sampli. Coś pięknego. Do tego chyba mój numer 1 jeśli chodzi o soulowy materiał – „Portrait Of The Originals”, na którym znajduje się „I Like Your Style”… Piękny numer, piękny album. Zawsze słuchając ich mam ciarki na plecach. Bardzo mocno zachęcam do zgłębienia dźwięków z Motown. Bardzo!

Noon w jednym z wywiadów przyznał, że hip-hop traktował jako formę wyrazu. Gdy ten gatunek zaczął go ograniczać, porzucił go. Jak jest z Tobą? Czy punktem wyjścia jest muzyka sama w sobie i pod swoje wizje artystyczne wybierasz pasujące do nich formy, gatunki, czy jednak najpierw jest konkretna stylistyka, w ramach której starasz się zmieścić z zamysłem?

Ze mną jest trochę inaczej. Myślę, że to kwestia podejścia i tego co chce się robić. Nie czuję, żeby rap mnie ograniczał. Miewam chwile, w których odczuwam zmęczenie nim, ale gdy tak się dzieje, to po prostu go nie robię i tyle. Odpoczywamy od siebie. Mam wtedy czas, by posiedzieć przy bębnach, dźwiękach, wtyczkach, samplach i nie myślę o tym, co zrobić, komu zrobić i czy w ogóle coś zrobić. Ale z tego co widać, to dość często odpoczywam – nie ma moich podkładów na płytach, a jak już są, to raczej na takich, które w całości produkuję. Jestem jedną z tych osób, które potrzebują impulsu, jakiegoś sygnału do działania. Tak było od zawsze. Robiąc płyty Rap Addix siadałem z Junesem i robiliśmy je w dwa tygodnie, EP-ka z Bonsonem zajęła nam tyle samo, bity dla Flinta na „Warszawskie zoo” powstały w niecały miesiąc, „SoSoulSynergy” to efekt dwudniowej pracy, do niedzieli muszę zamknąć pewien materiał, na który miałem dwa tygodnie czasu… Także jak widać lubię robić muzykę, która powstaje dość spontanicznie i nie wymaga długotrwałego procesu. I myślę, że to też jest odpowiedź na drugą część pytania.

To jeszcze odbiję poza uprawianą przez Ciebie działkę, ale inaczej. Gdybyś mógł wybrać dowolnego twórcę ze świata lub z Polski, ale nie hip-hopowego, z którym chciałbyś współpracować, kto to by był?

Raphael Saadiq! Zdecydowanie. Jestem fanem i myślę, że jeśli doszłoby do takiej współpracy, to mógłbym spokojnie i z uśmiechem na twarzy umrzeć.

Chciałbyś kiedyś tworzyć z żywym instrumentarium?

Na pewno byłoby to ciekawe doświadczenie. Choć nie jestem muzykiem i nigdy się za takiego nie uważałem, to lubię nowe wyzwania. Jakiś czas temu oglądałem dokument o Will I Amie, „Wizjonerzy”, i mimo, że człowiek nie zna nut i sam nie jest w stanie zagrać na jakimkolwiek instrumencie, potrafi odpowiednio pokierować ludźmi i przekazać pomysły, które siedzą mu głęboko w głowie. Może mi też by się udało… Choć przyznam, że w kontaktach interpersonalnych nie jestem specjalistą, co może stanowić pewien problem. Na razie adapter, klawisze i pady wystarczają mi w zupełności, a co będzie za rok, dwa czy pięć… Zobaczymy.

Wspomniałeś wcześniej o swojej płycie producenckiej. To pewnie główne, ale czy jedyne plany artystyczne na najbliższą przyszłość?

Płyta producencka to priorytet i na tym będę się skupiał przez najbliższe tygodnie, a może nawet miesiące. Nie jestem przyzwyczajony do tak długotrwałego procesu, ale są ludzie w EtRecs, pozdrowienia dla Krzyśka i Bartka, dla których ta płyta to coś więcej niż „kolejny projekt”, dlatego też każdy z nas postara się, by ten materiał był dopracowany, dopieszczony i nie było pochopnych decyzji. Mam nadzieję, że efekt końcowy sprosta naszym oczekiwaniom. Wszystko idzie w dobrym kierunku. W przyszłym tygodniu powinna też pojawić się informacja o projekcie, który w całości zawiera moje podkłady. Wspominałem wcześniej o tym, że miałem na to dwa tygodnie, ale co, z kim i kiedy… Powinno być jasne pod koniec września.

Tagged: , , , , , , ,

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Byłem w szoku – Soulpete (wywiad) at .

meta