The xx „Coexist”

6 Wrzesień 2012 § Dodaj komentarz

Jutro puszczam przelew” przy umowie o dzieło, wyniki polskiej Ekstraklasy do wybuchu afery korupcyjnej czy to, że w nocy z 5 na 6 grudnia prezenty roznosi św. Mikołaj? Co można zaliczyć w poczet największych ściem w dziejach ludzkości? Może nie od razu ludzkości, ale na pewno muzycznego szołbizu ściemą-liderką jest szum wokół The xx. Znamienne, że gdy ukazywał się w 2009 r. debiutancki self-titled, po zapoznaniu się z kilkoma fragmentami płyty, nie uznałem krążka wartego zachodu i recenzji. Pochwalić, zjechać, cokolwiek – nic z tych rzeczy, odkrycia rzekomego nowatorstwa, zero emocji, przemówienie polityka na wiecu państwowym. Gdy jednak trzy lata później wokół tak bezpłciowego grania rozgrywa się internetowa histeria (The xx jest jednym z najczęściej googlowanych zespołów), interweniuję.

Nigdy nie sądziłem, że moje skromne gitarowe wprawki „kostką po jednej strunie” z czasów młodości staną się kiedyś patentem na wielką popularność – miło, choć trochę żal, że nie podzielili się tantiemami z praw autorskich. I można tłumaczyć, że szkicowość kompozycji The xx to ich pomysł na siebie, problem jednak w tym, że gdy odrzeć wyspiarskie trio z tej całej otoczki, wiecie, melancholijnej chmurności, opowieści o nieśmiało wymienianych liścikach między liderami zespołu, egzaltowanych zdjęć, grania klimatem, pretensjonalnych, pogłośnionych brzdęków związanych ze zmianą progów na gryfie i wreszcie hype’u, songwritingu tu brak. Za to dużo balansowania na granicy autoplagiatu. Właściwie to tak gdzieś od „Angels” i „Chained” przez kolejnych dziewięć kompozycji na „Coexist”, choć gdyby być złośliwym, to trzeba by sięgnąć jeszcze „The xx”. Wmawianej jeszcze przy okazji debiutu innowacyjności też brak, bo nie wystarczy być angielskim indie dzieciakiem i wpisać sobie w inspiracje Aaliyah, by stać się z miejsca odkrywcą kamienia filozoficznego w muzyce. „Ale oni są tacy popularni!”. Są. Książki Paulo Coelho też są, ale nikt przy zdrowych zmysłach nie postawi brazylijskiego literata w jednym szeregu z Dostojewskim. Przykre, że tak pozbawiony kręgosłupa zespół cieszy się obecnie tak dużym powodzeniem, ale widać tacy bohaterowie, jakie czasy. Chociaż z logo mogli się postarać.

Tagged: , ,

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading The xx „Coexist” at .

meta