Możemy zapomnieć o kompleksach – wywiad z Pawłem Sajewiczem (Screenagers)

1 Czerwiec 2012 § 3 komentarzy

Dla rodzimych słuchaczy urodzonych w latach 80., szukających u progu dorosłego życia ambitniejszej niż serwowana przez masowe media muzyka, sprawa wyglądała jasno – byłeś ze (i „z”) Screenagers lub z Porcys. Okazjonalnie trafiali się szalikowcy obu serwisów internetowych, ale na ogół przynależność klubowa była tylko jedna. Pewnie i z tego powodu dyskusjom na i o Screenagers towarzyszyły zawsze duże emocje. Nie inaczej będzie teraz, choć tym razem dymu wcale nie muszą narobić wychowankowie, dym zapewni sam temat dyskusji – Screenagers opublikowali listę polskich piosenek wszech czasów. O budzącym podziw projekcie opowiada jeden z szefów serwisu, Paweł Sajewicz.

Przyznajcie się, chcieliście zdążyć z tym zestawieniem na Euro 2012 odbywające się bądź co bądź w Polsce (i na Ukrainie).

Przede wszystkim chcieliśmy zdążyć przed Euro, bo za chwilę nikogo nie będą obchodzić polskie piosenki, choćby nie wiem jak dobre. Ale tak, coś w tym jest. Przynajmniej w teorii kraj wybija się na wizerunkową niepodległość, więc czemu by nie i muzyka? Oczywiście tak jak prezes Lato śni o potędze, a dostaje dokument BBC o rasistach i szalikowcach, tak my śnimy o wzmiance na Pitchforku, a… w sumie to nie jest dobre porównanie. My na razie mamy bardzo, bardzo dobry odzew.

Kluczowe dla listy były research i selekcja. Jak poradzić sobie z tak potężną bazą piosenek? Każdy zgłaszał swoje typy i dalej przechodziły powtarzające się wskazania, czy ktoś z Was zrobił pierwotny odsiew?

Nasza metoda wyboru to nie był niemiecki mechanizm losujący, ale bardziej polskie podejście – czyli jak kto chce. To znaczy, najpierw wyselekcjonowaliśmy, stosując najróżniejsze kryteria, ok. 400 utworów, które utworzyły „pulę konkursową”. Tych 400 piosenek wybraliśmy wymieniając się zajawkami, konsultując wzajemnie, podpytując tu i tam. Ale co do zasady, każdy z redaktorów mógł zgłosić swoje propozycje. Rolę koordynatorów pełniliśmy z Kubą Ambrożewskim we dwóch, tylko z rzadka odrzucając to, co podsuwali nam inni. Samo głosowanie na utwory zebrane w puli to była już najprostsza część zabawy.

Jak to jest z dekontekstualizacją? We wstępie piszecie o tym, że chcieliście spojrzeć na polskie piosenki po prostu jak na piosenki, ale w opisie miejsca pierwszego listy pojawia się myśl o chęci podważenia kanonu, który przez lata faworyzował utwory zaangażowane. Nie trudno zgadnąć (co zresztą widać po zestawieniu), że tym samym np. narracja rockowa nie miała u Was lekko.

Bardzo bym nie chciał, żeby wokół tego zestawienia narósł jakiś mit stawiania oporu hordom rockowych barbarzyńców. Zresztą napisałem o tym w felietonie otwierającym. To nie jest zestawienie z kluczem ani nawet ideowy manifest. Do rzeczy staraliśmy się podejść możliwie uczciwie i bez uprzedzeń, co oczywiście nie było łatwe w żadnym z przypadków – ani kiedy słuchaliśmy nieco przaśnych piosenek Jadwigi Strzeleckiej, ani gdy sprawdzaliśmy dorobek Dżemu. Zresztą nieobecność tego ostatniego to będzie chyba najczęściej wysuwany przeciwko naszemu zestawieniu zarzut, przynajmniej wśród fanów polskiego rocka. Ale myśmy Dżemu nie skreślili z zasady! Pożyczyłem od mojego przyjaciela, który sporo w życiu Ryśka Riedla słuchał, jakieś płyty, bodajże „Zemstę nietoperzy”, i usiedliśmy z Mateuszem Błaszczykiem do odsłuchu. Pierwszy utwór nawet dawał radę, ale dalej działy się jakieś niezbyt interesujące historie. Nie to, że koszmarne i złe, po prostu mniej porywające niż kompozycje Namysłowskiego, Dębskiego czy Mikuły. Dlatego dekontekstualizację należy rozumieć szeroko – jako odarcie otoczki „muzyki estradowej” z Krystyny Prońko, ale i odarcie łatki „żul-rocka” z Dżemu. Z mojego punktu widzenia Dżem się nie załapał, bo ma, uwaga – upraszczam, gorsze melodie. Więc to co Marta Słomka napisała o podważaniu kanonu, ja rozumiem nie jako postawę „Ach, teraz to wam dokopiemy jabol-punki spod Jarocina”, ale jako sposób na przywrócenie zdrowych proporcji.

W skali obecnej na Screenagers, dziesięciopunktowej, jaką notę wystawiłbyś współczesnej polskiej piosence?

Postaram się odpowiedzieć tak, żeby swoją ignorancją nie uderzyć w żadnego Bogu ducha winnego artystę. Bo trafiłeś na osobę z całej redakcji Screenagers najbardziej sceptyczną wobec tego, co się dzisiaj dzieje w muzyce, a co za tym idzie, najmniej nową muzyką zainteresowaną. No ale mam wrażenie, że polska piosenka, ta, która zdoła przełamać mój opór, ma się nieźle. To jest tak, że z jednej strony od roku, dwóch lat strasznie jaramy się, że wreszcie doczekaliśmy godnych czasów krajowego rocka. The Car Is On Fire, Iza Lach, Microexpressions, żeby wymienić tylko pupilków blogosfery. To są artyści, którzy spełnili wezwanie Anny Jurksztowicz i dogonili Zachód. Krótka piłka – możemy zapomnieć o kompleksach. Ale z drugiej strony, mam wrażenie, że brak dzisiaj takich songwriterów jak Karolak, jak Namysłowski, jak Borysewicz, jak Prońko itd. Choć przecież to samo można powiedzieć o muzyce na świecie, w ogóle… Chyba wpadam w ton malkontenta. No, w każdym razie interesujące, że najciekawsze postaci polskiego popu obecnie tworzą muzykę organiczną, bardzo ludzką. To chyba nas odróżnia od trendu światowego. Prywatnie pokładam wielkie nadzieje w zdolnościach Remka Zawadzkiego, który objawił się jako twórca najbardziej błyskotliwych z „piosenek po polsku”.

Korzystając z okazji, nie mogę się Ciebie nie spytać, jako jednego z szefów popularnego serwisu internetowego, ale też człowieka mediów analogowych, o przyszłość dziennikarstwa muzycznego. Wiadomo, że prasa generalnie się zwija niż rozwija, ale czy za moment w jej ślady nie pójdą portale? Czy wzrastające osłuchanie odbiorcównie piszących, powszechność rekomendacji i systemów je ułatwiających (np. Rate Your Music, przycisksharena Facebooku) nie prowadzą nas do punktu, w którym dziennikarz muzyczny jest już przydatny tylko jako selekcjoner informacji, ale nie opowiadacz rzeczywistości? News wypchnie publicystykę?

Problem dziennikarza muzycznego, o jakim jak sądzę myślisz, a więc działającego poza mainstreamem, to problem przesytu. Przynajmniej w Polsce. Jakaś tam „misja” została wypełniona, internetowi publicyści „podarowali” nam niezal i tak dalej. Trudno byłoby dzisiaj powtórzyć, nawet w i tak wąskim gronie fanów Screenagers i Porcys, ten wybuch entuzjazmu pisaniem i czytaniem o muzyce, jaki miał miejsce w połowie zeszłej dekady. To była gorliwość neofitów, płomień, który się zupełnie naturalnie wypalił. No i jakoś mnie to nie smuci i nie martwi specjalnie, przyjmuję to z pogodnym pogodzeniem. Kiedyś rozmawiałem z Łukaszem Błaszczykiem i doszliśmy do wniosku, że jeśli Podsumowanie Dekady na Screenagers było naszym egzaminem dojrzałości, to Polski Top jest momentem, po którym my, piszący dla tego serwisu od kilku lat, możemy już ze spokojem oddać ster młodym. Ale nie traktuj tej wypowiedzi jak oficjalnego stanowiska – to po prostu ja od jakiegoś czasu czuję się strasznie stary. Natomiast wracając do pytania, myślę, że większy problem ma profesjonalne dziennikarstwo w ogóle, a już kulturowe to przede wszystkim, a muzyczne to najbardziej. Jeśli profesjonalne media przenoszą się do internetu, a internet zarabia na reklamie, a reklamę zdobywa się liczbą odsłoń, to nie miejmy złudzeń – niedługo będziemy oglądać już tylko fotogalerie z „Najlepszymi piersiami showbiznesu”. I oczywiście ja lubię piersi, piersi są super, ale najbardziej super są wtedy, kiedy obok nich występuje przysłowiowy intelektualista z fajką. I kiedy czytając o piersiach, można przerzucić kilka kartek i dla wytchnienia poczytać, co do powiedzenia ma ten intelektualista. Obawiam się, że wkrótce może go zabraknąć, zwłaszcza jeśli będzie to intelektualista piszący o muzyce.

To kto wygra Euro?

Już wygrali. Właściciele lokali z kebabem na Saskiej Kępie.

lista polskich piosenek wszech czasów wg Screenagers

Tagged: , ,

§ 3 Responses to Możemy zapomnieć o kompleksach – wywiad z Pawłem Sajewiczem (Screenagers)

  • wieczór pisze:

    „Dla rodzimych słuchaczy urodzonych w latach 80., szukających u progu dorosłego życia ambitniejszej niż serwowana przez masowe media muzyka, sprawa wyglądała jasno – byłeś ze (i „z”) Screenagers lub z Porcys. ”

    a co ze mną, skoro nie jestem szalikowcem ani jednego, ani drugiego serwisu?

    • lukaszkusmierz pisze:

      W pierwotnej wersji miała być mowa o połowie lat 80. i niżej, ale… wyleciało i nie potrafię odpowiedzieć, czemu to mi się ostatecznie rozmyło. Sorry. Niemniej sens był taki, że chodzi o grupę osób, internautów, którzy załapali się w wieku 18-20 kilka lat na ten wybuch entuzjazmu czytania i pisania o muzyce (słuchania!), o którym mówi Paweł.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Możemy zapomnieć o kompleksach – wywiad z Pawłem Sajewiczem (Screenagers) at .

meta