Zaproszenie

18 Październik 2011 § Dodaj komentarz

Już za chwilę, już za momencik. Do drugiej edycji Electric Nights Festival zostały tylko trzy doby. Dwa dni, dziesięciu wykonawców, kilku z Polski, kilku z zagranicy, dużo alternatywy, trochę popu, muzyczni weterani oraz artyści dopiero rozpoczynający swoją przygodę ze światem muzyki. I choć pewnie niektórym osobom przyjdzie na myśl to, że pewne rzeczy dałoby się jeszcze bardziej wycyzelować, inni zaś będą przekonani o prawdziwości stwierdzenia „ja zrobiłbym to lepiej” (hej, żyjemy wszak w kraju besserwisserów!), to ostatnich 12 miesięcy było wyraźnym krokiem do przodu.

Od pierwszej edycji festiwalu zmieniło się bowiem wiele. Z początkiem br. powstała Fundacja Electric Nights, która stara się animować ruch na scenie muzycznej, w tym przede wszystkim wspierać artystów z Lubelszczyzny i patronować wszystkim początkującym, którzy „rokują”. Początek roku to też intensywne prace nad naszym miesięcznikiem i portalem – oba coraz bardziej zaznaczają swoją obecność na polskim rynku (o tym, jak ciężko zbudować coś od podstaw, postawić na nogi i „rozepchać się” na zatłoczonej scenie mógłbym napisać kilka tomów do serii „Krwawica”;)). Na wiosnę pojawił się Warm-up, czyli cykliczna impreza klubowa będąca rozgrzewką przed najważniejszym eventem. Ten wreszcie mocno się przeobraził. Rok temu, robiony w morderczym tempie, przyniósł koncerty czołówki polskiej sceny alternatywnej. Wtedy od drugiej edycji mogliśmy oczekiwać już więcej, ale raczej nie tego, że połowę stawki zapełnią wykonawcy (i to całkiem nieźli) z zagranicy. Zanim ktoś zarzuci mi, że to wszystko brzmi jak ględzenie zakompleksionego, ubogiego krewnego (no bo OFF, no bo Orange Warsaw itd.), proponuję sprawdzić, jaka i czyja kasa stoi za największymi festiwalami w Polsce. Nie będę w tym miejscu zdradzał sekretów backstage’u, ale wierzcie mi, to, co pojawia się w line-upie EN to esencja wyciśnięta z dostępnych środków – prywatnych, fundatorskich.

To wszystko brzmi jak laurka? Nie mam problemów z tym, żeby pochwalić pracę wykonaną przez organizatorów. Po pierwsze dlatego, że ta była i jest tytaniczna, po drugie – nie zajmowałem się festiwalem, więc nie chwalę siebie. Owszem, pojawiło się wsparcie, głównie (co rozumie się samo przez się) medialne, ale to pikuś przy tym, co spadło na barki Kuby, Moniki, Luizy, Kingi i Marka. Wasze zdrowie! Przyda Wam się;). Ja zaś zacieram ręce na duże wydarzenie muzyczno-towarzyskie. Szkoda, że z rozpiski wypadli Bye Bye Bicycle, ale z drugiej strony Sorry Boys zostali nagrodzeni za determinację w dążeniu do wystąpienia na EN. Powiedzenie „co się odwlecze, to nie uciecze” sprawdziło się też w przypadku shogeaze’owców z Hatifnats, którzy też zniknęli z line-upu, ale rok temu. Teraz zagrają w ramach rewanżu za tamtą absencję. Fonovel i progowcy z Riverside to dla mnie wielka niewiadoma, ale bazując na wiedzy już dostępnej, szykują się ekspresyjne koncerty. Największą ilość muzycznego trotylu zrzucą jednak na scenę i tak Eris Is My Homegirl. Telewizyjna sensacja swoim mixstylecore zainauguruje cały event – pilnujcie swoich bębenków, bo mogą Wam się spalić już na starcie! Po drugim dniu też oczekujemy niezłego tornada pod dachami Chatki Żaka, kiedy za mikrofonem stanie Brodka. Pewnie wielu myśląc o niej ciągle postrzega ją przez pryzmat utrwalonej dzięki „Idolowi” kliszy. Okej, tylko nie mówcie potem, że nie ostrzegałem. Więcej nastrojowego grania powinni wprowadzić kultowi The Legendary Pink Dots, skręcający w aktorstwo, performance Noblesse Oblige, no i Wires Under Tension, choć po muzykach porównywanych do Tortoise możemy się spodziewać też solidnych kopnięć prądem. Wreszcie mieszanka sprzeczności – monumentalni (miejscami) i minimalistyczni (miejscami) Museum.

Szkoda, że nie mogę powiedzieć, jacy wykonawcy sami zgłosili się do występu na festiwalu. Ale byli i ci z okładek „NME”, i ci uwielbiani przez rodzimą indie publikę (taką na serio „indie”, nie że szata zdobi słuchacza). Niestety „byli”, bo Electric Nights Festival istnieje póki co tylko dzięki zapałowi paru osób i wciąż solidnym, ale tycim w porównaniu z innymi budżetem. Nie obrażamy się na rzeczywistość, takie są po prostu fakty, robimy dalej swoje. Także i z tego powodu Panie i Panowie zapraszamy do Chatki Żaka 21 i 22 października! Wasza obecność to ogromna inwestycja w kolejną edycję imprezy.

 

 

Tagged: , , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Zaproszenie at .

meta