24 razy De La Soul

23 Maj 2011 § Dodaj komentarz

Trochę w celu rozruszania bloga, trochę tytułem uzupełnienia mojego artykułu z trzeciego numeru „Electric Nights”, postanowiłem zrobić listę moich ulubionych utworów De La Soul. Trójka z Long Island to zespół, który jest w stanie zainteresować nie tylko fanów hip-hopu, co starałem się udowodnić na łamach naszego magazynu i o czym spróbuję przekonać również poprzez wymienione tu piosenki. Początkowo miało być ich dziesięć, ale wyliczając w pamięci tracki zacząłem z lekkim przerażeniem odkrywać, że wiele wartościowych wypadłoby z zestawienia. Niech będzie więc ich 24 – dokładnie tyle, ile lat liczy sobie De La Soul. Jeśli czyta to jakiś fan tria, to zapraszam do dzielenia się swoją listą.

24. Wonce Again Long Island

Pierwszy kawałek z „Stakes Is High” na liście. Bardziej trafił do zestawienia ze względu na sentyment, niż wybitność. Ale to przecież całkiem niezły track!

23. Plug Tunin’

Przez takie „Plug Tunin’” wczesne lata De La Soul kojarzą mi się z dość ascetycznym brzmieniem. Pewnie nie całkiem słusznie, ale fakt faktem, że na wysokości „3 Feet High And Rising” Posdnuos, Trugoy i Maseo byli jeszcze daleko od bogactwa brzmieniowego „Buhloone Mindstate”.

22. Shwingalokate

Piosenka dla fanów metalu i techno. Żart, żart, ale „Shwingalokate” ma wystarczająco ostre krawędzie, by przypaść do gustu słuchaczom ceniącym wyraziste, mocne brzmienie. Komu za mało dyskoteki – niech posłucha żartobliwego „Kicked Out The House” z tej samej płyty („De La Soul Is Dead”).

21. Itzsoweezee (HOT)

Gdyby zrobić sondę wśród fanów De La z czym kojarzy im się ten kawałek, pewnie 99% powiedziałoby „smętny dęciak”, „stołówka”, „kultowi raperzy”, ewentualnie „pralka”. Czemu? Odpowiedź pod linkiem.

20. Oodles Of O’s

Charakterystyczny, zapadający w pamięć wstęp – zarówno jeśli chodzi o podkład jak i rymy Trugoya. Potem z minimalistycznego kawałka (po dzień dzisiejszy muszę na spokojnie pomyśleć, by rozróżnić w pamięci i nie pomylić „Oodles Of O’s” z „Plug Tunin’”) przechodzi on w trochę bardziej skomplikowaną część na wysokości zwrotki Posdnuosa, ale w ostatecznym rozrachunku to jednak dość hermetyczny kawałek De La. Co nie znaczy oczywiście, że zły.

19. Rap De Rap Show

Wiem, wiem, ciężko uznać „Rap De Rap Show” za pełnoprawny utwór, to coś pomiędzy piosenką a skitem (ze wskazaniem na to drugie), ale… „Who’s the Doo Doo Man?! / You’re the Doo Doo Man! / WHO’S THE DOO DOO MAN?! / YOU’RE THE DOO DOO MAN!”. No i ten bit.

18. Bitties In The BK Lounge

„Bitties In The BK Lounge” ma w sobie coś rozczulającego. Stawiam na ciasteczka i szklankę mleka, o których rapuje tym swoim ciepłym głosem grubasek Trugoy na równie miłym dla ucha podkładzie. Ale nie bez znaczenia jest też wątek damsko-męski, poza tym, „pojawia się” tu Tracy Chapman.

17. Sunshine

Zaiste słoneczne zakończenie albumu „Stakes Is High”. Słuchasz tego podkładu i wiesz, że znowu nadejdzie lato i wszystko potoczy się dobrze.

16. Talkin’ Bout Hey Love

No to idziemy za ciosem! Nie jakoś szczególnie dobra dobra wokalnie, ale fantastycznie lekka i beztroska linia śpiewana przez Ann Roberts jest tutaj główną siłą napędową wiosennego „Talkin’ Bout Hey Love”. Tym razem wszystko już jest dobrze.

15. Thru Ya City

Trochę zepsuję zabawę i od razu powiem, że to jedyny kawałek De La Soul datowany już na XXI wiek. Tak, to zdecydowanie nie jest mój ulubiony okres w działalność tria, ale „Thru Ya City” im się niewątpliwie udało. I J Dilli, bo to nieżyjący już producent i raper stworzył warstwę muzyczną tego mocno imprezowego kawałka.

14. Keepin’ The Faith

Ciężko nie polubić utworu, który zaczyna się ten sposób. To był zresztą jeden z singli promujących doskonałe „De La Soul Is Dead”, ostatni, podobnie jak jego indeks (jeśli nie liczyć mówionego outra). To oczywiście o niczym nie świadczy, „Keepin’ The Faith” to zamiennik dla wyrażenia „last but not least”.

13. Breakadawn

„Buhloone Mindstate” słuchać należy. Wprawdzie sam nie jestem biegłym znawcą trzeciej płyty w dorobku De La Soul, ale (nie tylko z tego powodu) chcę do niej wracać i polecam innym inwestycję w ten krążek. Oprócz tego, że wspomniany album stoi na wysokim poziomie, to myślę, że jest to idealna rzecz w dyskografii zespołu do poznania na początek dla ludzi stojących raczej obok hip-hopu. Jasne – to na innych płytach znalazły się największe hity grupy, ale „Buhloone Mindstate” przez nagromadzenie żywego, jazzującego instrumentarium jest wymarzonym startem dla nie lubiących rapowej ortodoksji. Co zaś z „Breakadawn”? Posłuchajcie tej kobiecej linii wokalnej i basu, sami znajdziecie odpowiedź.

12. Pass The Plugs

„Pass The P’s” z co najmniej trzech powodów zostało zapamiętane. Po pierwsze, rapuje tutaj Prince Paul, co jest zjawiskiem tak częstym, jak całkowite zaćmienie słońca. Po drugie, zespół nawiązuje w wersach piosenki do „starcia” z showmanem Arsenio Hallem, u którego (w programie telewizyjnym) De La Soul wystąpili, wreszcie „Pass The Plugs”… to doskonały kawałek. Po prostu.

11. Buddy

Znowu linia basu przyczynia się wydatnie do końcowego, doskonałego efektu. Są też koledzy z Native Tongues – Q-Tip i Jungle Brtohers. Wszyscy, którzy dopatrują się w tekście piosenki kosmatych treści (słowo „buddy” należy do slangu De La Soul, co na pewno dezorientuje jak to w przypadku wyrażeń slangowych bywa) zostają zgaszeni przez Prince’a Paula: „„Buddy” doesn’t mean „girl” or „sex” for that matter, „buddy” simply means „body”, bodies of all kind”.

10. I Am I Be

Mam wrażenie, że to jeden z najpoważniejszych kawałków De La Soul na tej liście (ktoś inny powie – „najbardziej dojrzały”). Nie wgryzając się jednak w treść, chciałbym wspomnieć o świetnej warstwie muzycznej. Nie byłoby jej gdyby nie jazzmani – Maceo Parker, Fred Wesley i Pee Wee Ellis. Wszyscy oni udzielają się w „I Am I Be” podobnie jak na całym „Buhloone Mindstate”. Nigdy wcześniej i raczej nigdy później De La Soul nie byli tak progresywni, jak tu.

9. The Magic Number

„What does it all mean?”. Jacyś uśmiechnięci goście, jakieś stokrotki i dorabianie ideologii, szczere piosenki o miłości. Nie, to się nie sprzeda. Chodzi o machanie plikiem banknotów w klipie, pokazywaniem złotej biżuterii, no i gangsterka! Co z tego, że tak naprawdę jesteś przeciętnie żyjącym mieszczuchem, a pistolet miałeś pierwszy raz w ręku, gdy na planie klipu wcisnął ci go reżyser. Musisz być twardy, a to De La Soul to jakieś cioty. Właśnie od tego kawałka oraz miejsca czwartego na liście zaczęła się na dobre moja przygoda z tymi „ciotami”.

8. Fallin’

Co gorsza, jakby nie zważając na słowa krytyki De La Soul połączyli siły z „równie inwazyjnym” zespołem, Teenage Fanclub, i dorzucili do jednego z najlepszych soundtracków ever („Judgment Night”) utwór-tumiwisizm. Ale jaki utwór! Haterom odpowiedzieli dokładnie tak, jak odpowiadali zawsze – muzyką na poziomie nieosiągalnym dla tych wszystkich napinających się przed kamerą quasi-raperów. No i „Fallin’” to kolejna propozycja dla słuchaczy zdystansowanych do hip-hopu za sprawą udziału wspomnianego Teenage Fanclub. Chyba nie mogli wybrać bardziej alternatywnego w alternatywie zespołu – to już nawet nie niszowe kluby, ale ich podziemia, lochy i ścieki (ukryty przekaz dla znających film „Judgment Night”, hehe).

7. Stakes Is High

Znowu są poważni, znowu śmiertelnie serio. Dzięki albumowi o tytule takim samym jak miejsce siódme na tej liście, do De La Soul „gorącą miłością” zapałał m.in. 2Pac. Ale hej – kiedy Pos, Trugoy i Maseo narzekali na hip-hop o zabarwieniu gangsta i blichtr ogłupiający raperów, robili to ze szczerej troski o tę kulturę. Nie wiem, czy ich krytycy troszczyli się szczerze o coś więcej, niż własne portfele. Wspomnijmy jeszcze, że za doskonały podkład w „Stakes Is High” odpowiada wschodzący wówczas talent, wspomniany już wcześniej Jay Dee.

6. Brakes

Tak się złożyło, że w moim zestawieniu dwa kawałki ze „Stakes Is High” sąsiadują ze sobą. I to „Brakes” ostatecznie plasuje się najwyżej ze wszystkich tracków z czwartej płyty De La Soul. Bit jest tu wręcz cudowny, po latach słucha mi się tego lepiej, niż tytułowego „Stakes Is High”, też przecież doskonałego. Możliwe, że również dlatego, iż miejsce siódme to rzecz przeze mnie skatowana chorą ilość odtworzeń. Ale to nie będzie cała prawda. „Brakes” ma jakiś niewiarygodny potencjał i najzwyczajniej w świecie po latach się broni.

5. A Roller Skating Jam Named „Saturdays”

Pięć dni w pracy, szef nie dawał spokoju, ciągłe niewyspanie, stres, pośpiech. Przychodzi jednak sobota – możesz założyć rolki i przyjechać do parku spędzić czas z przyjaciółmi. „A Roller Skating Jam Named „Saturdays”” to zarazem hymn i wspomnienie epoki, która dawno minęła – kiedy to co drugi dzieciak w bloku miał parę butów na kółkach i wycierał nimi farbę z okolicznych poręczy. Nawet jeśli to już tylko wspomnienie, a tym bardziej z pracy nie sposób się wyrwać, klimat tego kawałka jest nie do przecenienia. Już pierwsze dźwięki przenoszą nas w beztroską krainę „sobót”, kiedy to „rachunki” były wyrazem ze słownika naszych rodziców, pochmurnego świata, do którego wcale się nam nie śpieszyło.

4. Ring Ring Ring (Ha Ha Hey)

W moim artykule w „Electric Nights” zastanawiam się, czy nie jest to przypadkiem jeden z najbardziej znanych hip-hopowych refrenów wszech czasów. Na pewno bardzo poważny kandydat do tego tytułu. Wersja singlowa jest trochę bardziej dynamiczna, niż wersja znana z „De La Soul Is Dead” i tą pierwszą tu linkuję. Ciekawostka – na mikrofonie udziela się cała trójka, co oznacza, że odezwał się też Maseo. Nie jest to w całej karierze nowojorskich raperów tak częste. „But no problemo / Just play your demo”!.

3. More Than U Know

Cudeńko ze znakomitego koncept albumu Prince Paula, „A Prince Among Thieves”. De La Soul odgrywają w fabule rolę „klientów” i tym samym znajdują się po stronie kryminału, czego słuchacz pewnie by nie wyłapał skupiając się jedynie na warstwie muzycznej „More Than U Know”. Nie sprawdzałem, ale bardzo możliwe, że to ostatni owoc współpracy De La i Prince Paula. Wielka, wielka szkoda.

2. Me, Myself And I

Sztandarowy kawałek De La Soul, cóż więcej dodać? Że funkujący bit, że kamień milowy rapu, że „Mirror mirror on the wall / Tell me mirror what is wrong”? Że ujmujące podejście raperów na zasadzie „wiemy, że część z Was ma nas gdzieś, ale my i tak będziemy nawijać”, de facto czyniące z (rzekomej) słabości siłę, która będzie przez lata miażdżyć kolejnych MC? Mam tylko nadzieję, iż młode pokolenie kojarzy „Me, Myself And I” przede wszystkim z historycznym hip-hopowym kawałkiem, dopiero zaś w drugiej kolejności z zespołem z „Mam talent!”. Nie ujmując absolutnie niczego sympatycznym muzykom z Wrocławia, po prostu zachowajmy proporcje.

1. Eye Know

Wybór odnośnie pierwszego miejsca nie był prosty, ale ostatecznie (skoro to poniekąd nostalgiczne zestawienie) wygrał sentyment. I coś jeszcze. Pogodne gwizdanie, rozmiękczające serce trąbki w refrenie, ciepłe muzyczne tło, prostolinijne wyznanie miłości. „Eye Know” to jeden z najznamienitszych utworów w dziejach rapu, najwspanialszych dotyczących tego najważniejszego stanu. Zabawne, że tysiące muzyków pisało o miłości, większość w sposób patetyczny i nieznośny – przyszło trzech raperów i za pomocą najprostszych słów stworzyło coś ponadczasowo pięknego. Dziękuję, do widzenia.

Tagged: ,

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading 24 razy De La Soul at .

meta