Zagraniczne rozmaitości (9) – Clive Tanaka y su orquesta, Small Black, Rangers

4 Grudzień 2010 § Dodaj komentarz

 

Kraina szumiących fal, wiecznego słońca i wakacyjnej beztroski – dzisiejszy odcinek sponsoruje chillwave.

Clive Tanaka y su orquesta „Jet Set Siempre No. 1”


 

Idę o zakład, że jednym z pierwszych skojarzeń dotyczących Japończyka Tanaki będzie to, iż swój album udostępnił on w formie… kasety magnetofonowej. Duży błąd popełni ten, kto uzna ów pomysł za snobizm i w związku z tym zignoruje „Jet Set Siempre No. 1”. Takiego słuchacza ominie prawie 40 minut jednych z najlepszych dźwięków jakie miała do zaoferowania branża muzyczna w 2010 r. Siła Clive’a polega na tym, że operując sztandarowymi zagrywkami chillwave’u dodaje szereg świeżych patentów, nie dających się zamknąć w ramy popularnego gatunku, co więcej – ciężko byłoby znaleźć dla nich wspólny mianownik. Dzięki temu na jednej kasecie jest i coś na kształt progresywnej dyskoteki, urywające głowę „All Night, All Right”, i typowy chillwave (z balearycznymi naleciałościami), kolejny hit „Neu Chicago”, jak i utwory z instrumentalną ornamentyką, pewnie samplowaną, ale co z tego skoro brzmiącą jak żywe dźwięki („International Heartbreaker”). Muzyk z kraju Kwitnącej Wiśni raz to zabiera nas na parkiet, serwuje najeżonego hookami growera w postaci „I Want You (So Bad)”, raz wypuszcza łzawego łamacza serc, jakim jest „Lonely for the High Scrapers” (trochę się zgrywam, po prawdzie jest coś chwytającego za gardło w dość banalnej, powtarzanej w tym utworze frazie). Oj, Clive zostanie w naszej pamięci na dłużej i nie tylko za to, że wielu współczesnych recenzentów opisując „Jet Set Siempre…” użyje po raz pierwszy słów „na tej KASECIE”.

Small Black „New Chain”

Czekałem na ten album. Najpierw była self-titled EP-ka (z 2009 r. co prawda, lecz ja poznałem „Small Black” dopiero w ostatnich miesiącach) i chillwave’owe kawałki z mocnym akcentem shoegaze’owym, którym liderowało przebojowe „Despicable Dogs”. Teraz sprzężeń mniej, więcej wypolerowanego, bardziej selektywnego brzmienia, klawisze przyjemnie pulsują basem, same kompozycje z kolei prezentują wyższy poziom, niż utwory z zeszłorocznego wydawnictwa. Takie „Search Party” to nie tylko najlepszy moment na płycie, ale i absolutnie czołówka tegorocznych singli! Tłusty klawisz, imprezowy refren, beztroski klimat, a na dodatek echa czarnej muzyki. Small Black w arsenale środków jakimi operują mają też noworomantyczny chłód (na EP-ce „Pleasant Experience”, tu utwór tytułowy), w który nieźle wpisuje się charakterystyczna barwa głosu i wokal Josha Kolenika (swojsko brzmiące nazwisko nieprawdaż? Basista ma z kolei w dowodzie zapisane Juan Pieczanski. Z ciekawostek można wspomnieć jeszcze o tym, że Kolenik jako swoje inspiracje, artystów, na których muzyce się wychował wymienia czołowe postacie hip hopu, jak np. Public Enemy). „New Chain” nie zostanie z nami na lata, ale to dobry krążek z kilkoma przebojowymi momentami, więc na tych kilka, kilkanaście odtworzeń jak znalazł. Pytanie tylko, kto w dobie takiej ilości i to często bardzo dobrej muzyki ma czas na „zaledwie” niezły album?

Rangers „Suburban Tours”

Joe Knight podróżuje chyba za pomocą środków lokomocji, które przenoszą człowieka w czasie. „Suburban Tours” to muzyka jakby wyjęta żywcem z kaset VHS z filmami z lat 80. i to takich z dezelowaną już taśmą (czyli standard oferowany kilka lat temu przez wypożyczalnie video w Polsce). Tym samym Knight akcentuje w chillwavie element nostalgiczny, a do środków, po których można rozpoznać jego muzykę należy dodać jeszcze zapętlanie ścieżek oraz z rzadka uaktywniany, „huczący” wokal. Na papierze może się wydawać, że Rangers to powtórka z rozrywki, nic jednak bardziej mylnego. Mniej tu zabawy, więcej zaś budowania klimatu, co nie znaczy, że takie utwory, jak „Deerfield Village”, „Golden Triangles”, „Airport Lights” czy „Woodland Hills” nie poradziłyby sobie w pojedynkę. To całkiem przebojowe tracki, ale nie o ten aspekt chodzi Knightowi najbardziej. Czy album broni się jako całość? Patrząc pod kątem oryginalności na pewno tak, ale przyjmując go takim jakim jest, nie nakładając na jego odbiór żadnych filtrów, „Suburban Tours” nie podbił szczególnie mojego serca. Zastanawia mnie poza tym jedna rzecz – czy zanurzając swoją muzykę w specyficznej atmosferze Knight robi to szczerze, czy jest szarlatanem, który manipuluje słuchaczem? Pytanie dla mnie ciągle pozostaje otwarte.

Tagged: , , , , , ,

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Zagraniczne rozmaitości (9) – Clive Tanaka y su orquesta, Small Black, Rangers at .

meta