Newest Zealand „Newest Zealand”

15 Październik 2010 § Dodaj komentarz

Zazdroszczę Borysowi Dejnarowiczowi. Ale wcale nie jestem skazany na bycie pożartym przez destruktywne uczucie, przeciwnie, ono może stać się źródłem inspiracji, dla mnie, dla Ciebie. Oto warszawski muzyk i dziennikarz gromadzi na autorskim albumie swoich ulubionych artystów, swego rodzaju dream team, po czym nagrywa z nim materiał równie rozpięty stylistycznie, co i personalnie. Od bossanovy po barokowy pop, od Krzesimira Dębskiego po Alę Boratyn.

A poza tym m.in. easy listening, sophisti-pop, indie rock i pop, Furia Futrzaków, Afro Kolektyw, Muchy, Kolorofon, Renton, The Sea An… Nie, ich jak sam raz nie ma. Ale w kilku miejscach dałbym się nabrać, że instrumentalnie wspiera Borysa kultowy skład z Chicago. Efekt końcowy to płyta mieniąca się wszystkimi kolorami Nowej Zelandii, orzeźwiająca jak pewnie zapach tamtejszych traw. Atmosferyczne otwarcie w postaci „Lines Are Invisible” wprowadza nas miękko na współrzędne Newest Zealand, by raptownie zostać skontrowanym przez wywołujące banana na twarzy „He Said He’s Sad”, jeden z kilku singli swoją drogą. Jak różnorodny jest to krążek dobrze widać, gdy zestawi się pędzący riff utworu promującego longplay ze smokingową elegancją indeksu numer trzy, „Expedition Visa”. Widać, że to estetyka, w której Dejnarowicz dobrze się czuje, kompozycji z fortepianem czy szerzej – klawiszami wysuniętymi na pierwszy plan jest w sumie pięć. Mowa zarazem o rzeczach tak różnych, jak nośne, czarujące sztubackim rytmem „As Sure As Sunrise” z jednej i intymne, wycofane zakończenie albumu „Elimination & Lemon” z drugiej strony. Generalnie dominują krótkie utwory, ale są i dłuższe, „Two Ways” oraz „Splash Boom Crash”. Pewnie tą drugą, epicką formę Borys uzna za swoje szczególne osiągnięcie i rzeczywiście, za kompozycję jako taką brawa. Ale nie takie wydanie Newest Zealand jest moim ulubionym. Prędzej wybiorę słoneczną energię, punktującą perkusję i ornamentykę kobiecego wokalu „Yours Sincerely”.

Myli się ten, kto sądził, że po chłodno przyjętym „Divertimento” Borys Dejnarowicz chcąc pokazać swoje piosenkowe wcielenie obliczy Newest Zealand na nośne refreny. Takowych brak, co może być poważną przeszkodą dla artysty w wypłynięciu ze swoją twórczością z dobrze znanego, lokalnego jeziora na szerokie wody. Z drugiej jednak strony hooków jest pełno i to one pracują na chwałę NZ – te wszystkie smaczki w rodzaju mistrzowskiego zgrania melodii, warstwy wokalnej i instrumentalnej w refrenie „Two Ways”. Są jednak kwestie poważniejsze. Najnowsza płyta Borysa jest, owszem, perfekcyjnie zagrana i wyprodukowana, ale tej materii jakby nie ożywia duch. Artysta nie zszedł na o jeden poziom głębiej, na którym wybrzmiewające pod palcami akordy wywołują dreszcze, a oczy napełniają się łzami. Wszystko na papierze się zgadza, mało tego, przypada do gustu („Newest Zealand” to jeden z najlepszych polskich albumów w tym roku), ale jest to doznanie estetyczne, jeszcze nie metafizyczne. Może też przeszkadzać eklektyzm – wspomniany rozstrzał stylistyczny powoduje, że szukając wspólnego mianownika dla tych dwunastu kawałków niechybnie będziemy musieli poprzestać na samym składzie osobowym Newest Zealand. A już abstrahując od mniej lub bardziej zasadnych zarzutów, zastanawiam się jak Borys dźwignie ten materiał na koncertach? Kompozycyjnie rzecz jest wyzwaniem, a i zapotrzebowanie na takie granie może być niewielkie zważywszy na politykę właścicieli lokali.

Byłoby szkoda, gdyby Newest Zealand stali się kolejną zajawką tylko pewnej grupy słuchaczy i pozytywne oceny, które pewnie się posypią (jest za co!) nie przełożyłyby się na frekwencję koncertową lub choćby rozpoznawalność nazwy zespołu. Za sprawą muzyków dowodzonych przez Borysa Dejnarowicza będziemy tej jesieni mieć w Polsce trochę nowozelandzkiej wiosny. Z wyrazami szacunku, dziękujemy.

 

Tagged: ,

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Newest Zealand „Newest Zealand” at .

meta