Letters From Silence „Letters From Silence” [EP]

26 Lipiec 2010 § Dodaj komentarz

Zespoły czerpiące z tradycji singer-songwritingu, budujące swoje kompozycje wokół osi: gitara (przede wszystkim akustyczna), melodia, głos. Młodzi, zdolni, ze świetnymi piosenkami, wszyscy z kraju nad Wisłą. O żadnym innym „nurcie” nie pisałem na przestrzeni ostatnich miesięcy więcej. Oto kolejni artyści, którzy aspirują do tej zacnej grupy.

Proszę nie wysnuwać jednak z zaistniałej sytuacji zbyt daleko idących wniosków – nie przeczesywałem ostatnimi czasy muzycznych, rodzimych zasobów z jasno ukierunkowaną ideą, a blog nie zmienia nazwy na „akustyczne Polaków rozmowy”. Tak po prostu wyszło. Na efekt końcowy w postaci EP-ki „Letters From Silence” pracowało parę osób, ale główny ciężar spoczął na barkach duetu Wawrzyniec Dąbrowski i Maciej Bąk. Warstwa muzyczna, liryczna, produkcja, mix – to wszystko obstawiają Dąbrowski i Bąk. Gdy przyjrzeć się bliżej pierwszej z wymienionych składowych, ciężko mówić o zaskoczeniach, a obecność wiolonczeli w „Sleeve” nie zaburza pejzażu klasycznego akustycznego grania. Teksty odnoszące się do życiowych sytuacji – „Maybe most important / is not to lose the right direction„ („Longest Journey Back Home”), „I think I will never know / what it means / to be on the right place / at right time” („Kite”) – na papierze z nóg nie zwalają, tak więc i tu Letters From Silence nie wykonują efektownego „rzutu za 3” (zwłaszcza, że angielski wokalisty miejscami razi). ALE. Najistotniejszym jest to, że na bazie solidnych środków panowie stworzyli utwory wybijające się ponad przeciętność. Takim jest zadziorne „Pockets Full Of Sand”, motyw gitary z „Longest Journey…” i refren „Kite” pozostają w głowie, a „Ann’s Lullaby” (tytuł mówi wszystko) jest po prostu piękną piosenką. Najpotężniejszym kawałkiem – zarówno ze względu na ciężar gatunkowy, jak i przebojowość – jest na „Letters From Silence” wspomniane już „Sleeve”. Jeśli tylko uda nam się wyłączyć chociaż na trochę zmysł krytyczny doszukujący się oczywistych patentów w tej epickiej kompozycji, to gwarantuję efekt mokrych oczu na wysokości „And I can almost / reach you by the sleeve / And I can almost / let my anchor free”.

Jest jeszcze jedna rzecz, która łączy opisywanych tu wykonawców. Niestety, stara śpiewka pt. „zespół obecnie poszukuje wydawcy pierwszej płyty”. Letters From Silence wypada życzyć, by do niej nie dołączyła druga, także dobrze znana, mianowicie „debiut rok, dwa (wstawcie każdą inną wartość) po faktycznym debiucie”.

Tagged: , ,

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Letters From Silence „Letters From Silence” [EP] at .

meta