Anka Ujma „Silver Tapes”

22 Maj 2010 § 3 komentarzy

Gdy natrafiasz na perłę, masz obowiązek opowiedzieć o niej światu. Czyni się to oczywiście z tym większą ochotą, gdy nikt lub prawie nikt nie zrobił tego przed nami.

Anka Ujma, wokalistka, kompozytorka mieszkająca od pięciu lat w Paryżu ciągle czeka na swoją szansę. Przygodę ze sceną rozpoczęła jeszcze w latach 90. tworząc pod wpływem Cocteau Twins, Kate Bush, skandynawskiego i słowiańskiego folku, by następnie ulec fascynacji muzyką minimalistyczną. W 2007 r. pojawiło się „Organic” – demo nagrane wraz z francuskimi artystami, na którym instrumentarium (głównie kwartet smyczkowy, akordeon) mocno nawiązywało do tradycji w dobrym tego słowa znaczeniu, a songwriting odsłaniał niebanalny pomysł artystyczny stojący za całym projektem. Kolejny mini-album, „Silver Tapes” przyniósł zmianę brzmienia – część instrumentów, charakterystycznych dla „Organic” zupełnie zniknęła, tym samym muzyka Ujmy została „odchudzona” i zwrócona w stronę wyrafinowanego popu.

I właśnie z sophisti-popu wykluły się na „Silver Tapes” highlighty dema, prześliczne, wiosenno-letnie utwory, „Zen” i „Melua”. W obu piosenkach kluczową rolę odgrywają bajkowe partie grane na wibrafonie, nie bez znaczenia na odbiór jest też wprowadzenie komplikacji w obrębie kompozycji, gdy w środku największych przebojów z „Silver…” pojawiają się segmenty wyjęte jakby z innych kawałków, co w ogóle nie zaburza harmonii całości. Mniej przekonują dwa pozostałe numery, oparte na mocnym przesterze „Music in the brain” oraz „Łagodny”, gdzie jedyny raz można usłyszeć wokalistkę śpiewającą po polsku (choć tylko w refrenie; standardowo Anka wyśpiewuje na „Silver…” wymyślone „słowa”). Mogłyby one stanowić dopełnienie długogrającego krążka, ale przy jedynie czterech indeksach umieszczonych na demie osłabiają siłę oddziaływania materiału. Anka Ujma może nie dysponuje wbijającą się momentalnie do głowy barwą głosu, ale z szansą na rozpoznawalność po dłuższym obcowaniu z jej wokalem i, co istotne, urozmaica swoje partie, dzięki czemu zyskuje dodatkowe punkty, a słuchacz nie ma prawa się nudzić.

Mam tylko nadzieję, że artystka nie zdecyduje się na jeszcze większą przyswajalność własnej twórczości (czyt. pójście na kompromis z masowym odbiorcą), a stawiając na minimalizm nie zapomni o udanych czasach „Organic”. Reszta w gestii ludzi dających bilet do kariery – tym razem naprawdę możecie go przekazać w dobre ręce.

Tagged: , , , ,

§ 3 Responses to Anka Ujma „Silver Tapes”

  • Pablo Renato pisze:

    „Gdy natrafiasz na perłę, masz obowiązek opowiedzieć o niej światu.”

    No a gdzie wtedy miejsce na snobizm pod hasłem: „znam coś, czego nie znasz ty, ha!”?

  • Pablo Renato pisze:

    „Zresztą weź znajdź w dobie internetu wykonawców, których nikt nie zna”

    No chyba dokładnie odwrotnie jest? Przy takiej ilości muzyki NIKT na świecie nie może powiedzieć, że ogarnia muzykę. Inna sprawa, że wyguglać pokątnie i ściemnić, że się zna „ostatnią płytę tego afrykańskiego wokalisty, mieszkającego w Australii, który nagrywa bluegrass połączony z etniczną muzyką Intuitów” może każdy.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Anka Ujma „Silver Tapes” at .

meta