Polskie rozmaitości (2) – Plug&Play, The Malkontents

27 Marzec 2009 § Dodaj komentarz

 

W tym wpisie o dwóch młodych, gitarowych zespołach (też macie dość wrzucania wszystkich kapel, które czerpią z tradycji indie do szufladki „indie rock” właśnie?). Łączy je sporo, zarówno jeśli chodzi o „plusy”, jak i „minusy”, choć jednocześnie różnią się charakterem swojej muzyki.

Plug&Play „Electric Night EP”


Zespół, który budzi kontrowersje. Być może ma tyle samo zwolenników, co i przeciwników. Do tego moi krajanie. Z tych względów pisząc o P&P czuję się trochę jakbym siedział na minie, ale broni (klawiatury?) nie składam. Na poczet plusów należy zapisać na pewno same utwory – chłopaki powoli dorabiają się własnego zestawu przebojów. „Until our worlds crash down” na początku wręcz mnie zaskoczył – piękna ballada korespondująca z Bloc Party z czasów „Silent Alarm”. To mój ulubiony moment na „Electric Night EP” i zarazem też wyjątkowy, bo lublinianie raczej stawiają na energiczne numery, surowe, czasami wręcz pełne jakiejś wściekłości. Ciekawe jest „Partydie”, którego melodia (klawisze!) przywołuje skojarzenia z… Depeche Mode z lat 80. Z kawałków „bardzo w stylu Plug&Play” wyróżniłbym jeszcze „Under the sun”, który jednocześnie stanowi dobre przejście do mankamentów opisywanej EP-ki. Otóż taki „Under the sun” mógłby miażdżyć, gdyby tylko jakiś rozsądny producent nadałby mu muzycznej mocy. To jest jednak kwestia, na którą band ma znikomy wpływ, tym bardziej nie posiadając jeszcze tak dobrego technicznego zaplecza (czyli pieniędzy mówiąc wprost). Z rzeczy, na które już sami panowie mogą zwrócić uwagę, to czasami zbyt czytelne nawiązania i nie mam wcale na myśli tych wymienionych wyżej (np. linia basowa w „Pogo dancer” niebezpiecznie zbliża się do tej z „Gravity’s Rainbow” Klaxons) oraz wokal, choć tu widać samoświadomość P&P – na EP-ce udało się przykryć jego niedostatki. Reasumując – dobry producent i studio nagraniowe. Tego Wam trzeba i tego Wam życzę.

The Malkontents „Let The Rock Play”


Sadząc ze zdjęć, The Malkontents to bardzo młode chłopaki (EDIT: okazało się, że nie aż tak młodzi jak myślałem, ale nadal młodzi;)). Tym bardziej należy pochwalić ich muzyczną wyobraźnię, która szczególnie uwidacznia się w konstrukcji kompozycyjnej „My Sense Is Slowly Fading” oraz fakt, że udało im się nagrać dobrze brzmiące demo (choć np. bas wydaje się płaski i cichutki). Dorobili się również swojego pierwszego przeboju, czyli tytułowego „Let The Rock Play”, nagrali piosenkę o… spaniu („Waking Up”) oraz przełożyli „Teardrop” Massive Attack na rockowo-młodzieżową maszynerię. The Malkontents podobnie jak Plug&Play potrzebują producenta, który uwydatni charakter ich muzyki, bo np. wspomniane „Let The Rock…” mogłoby spokojnie mieć większą moc (przebojowego) rażenia, a także muszą popracować nad wokalem (czasem daje po uszach, sam angielski bardzo dobry). Już na marginesie dodam, że o ile P&P poruszają się w rejonach raczej spowitych mrokiem, tak The Malkontents wpuszczają do naszych domów odrobinę słońca rodem z kalifornijskiego wybrzeża. Osobiście wolę słońce.

Tagged: , , , , ,

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Polskie rozmaitości (2) – Plug&Play, The Malkontents at .

meta