Polskie rozmaitości – Kamp!, Pawilon, Furia Futrzaków, Stefan Wesołowski

23 Marzec 2009 § 1 komentarz

 

Na początek parę słów wyjaśnienia. Tak się złożyło, że dawno nie pisałem nic na blogu. Nie oznacza to, że w ogóle zarzuciłem tę formę komunikowania się ze światem, nadal moje teksty możecie znaleźć tu. W ramach bieżących wydawnictw, a także trochę starszych, ciągle dociera do mnie (lub ja do niej docieram) rodzima twórczość, której postanowiłem poświęcić blogowy powrót. Generalnie materiału jest na jeszcze jeden taki wpis na pewno, ale biorąc pod uwagę różne okoliczności wokół, wolę nic nie obiecywać;).

Kamp! „Thales One” [EP]


EP-kę łódzko-wrocławskiego składu poznałem dzięki wytrwałemu lobbingowi pewnego Pana (hi Adam) i nie da się ukryć, że wszystkie jego zachwyty były jak najbardziej słuszne. Elektronika podana w gustownym popowym sosie, a do tego skojarzenia z Kraftwerk. Mniam. Jasne, że można się zżymać, że to muzyka dobra jak „na polskie warunki” (tym razem hi Kuba), a świetne linie melodyczne wokalu są aż za bardzo eksploatowanym patentem (parę dźwięków na krzyż jako główna oś kompozycji). Tyle że te niemal 12 minut, w których wybrzmiewają indeksy numer 2, 3 i 4 z EP-ki Kamp! („Zen Garden”, „Cosmological”, „Tristesse Royale”), to jedne z najbardziej miodnych, tegorocznych momentów w muzyce. Czekam na zapowiedzianą już część drugą.

Pawilon „Retromantik”


Tak, wiem, że ta płyta wyszła już ponad rok temu, ale w całości poznałem ją całkiem niedawno, a chłopakom jestem winny ten wpis. Dzieje docierania egzemplarza „Retromantik” pod moje strzechy, to w ogóle osobna, trwająca bodaj pół roku historia, w którą zaangażowane były nawet panie z Poczty Polskiej. Wreszcie jest. No właśnie, co właściwie? Pogodny nastrój, zabawne teksty (ale i z nutą gorzkiej obserwacji, choć podanej w lekkiej formie), gitara, syntezator, trąbka (gościnnie), współczesne retro. Zwracam uwagę na sprawne posługiwanie się językiem polskim w obrębie melodii, które zaś piosenki robią za hity, już pewnie wiecie. Dodam tylko, że w zestawie moich faworytów, czyli „Menadżerka”, „Retro” i „Blisko” pierwszy wolę jednak w wersji koncertowej. W ogóle Pawilon na żywo duuużo zyskuje, tym bardziej, że prywatnie to bardzo sympatyczni goście.

Furia Futrzaków


Z tym zespołem historia jest taka, że póki co Kinga Miśkiewicz i Andrzej Pieszak (główni rozgrywający Futrzaków, skład koncertowy jest trochę bardziej rozbudowany) nie mają na swoim koncie żadnego gromadzącego cały ich dotychczasowy dorobek muzyczny wydawnictwa. Natomiast m.in. na ich MySpace dość intensywnie pojawiają się coraz to nowe nagrania, a sam band już zaistniał w świadomości pewnej grupy słuchaczy i mediów. Nie da się ukryć, że Furia Futrzaków stała się pupilkiem części środowiska i tylko patrzeć, jak pozostała okopie się na swoich pozycjach będąc zniechęconą aż tak intensywnym hype’owaniem tego zespołu. Co ciekawe w obszarze ich twórczości można wyodrębnić co najmniej dwa nurty – czysty pop oraz bardziej połamany, „poszukujący” pop. Tego pierwszego właściwie w ogóle nie kupuję, w tym drugim ciągle pokładam nadzieję, że jednak Futrzaki postawią na polską wersję Junior Boys (nie literalną oczywiście i dużo bardziej pogodną). Ten drugi, to przede wszystkim „Cukier w kostkach” i „Nastroje”, dwa na sześć utworów wiszących obecnie na ich MySpace. Czyżby miał wygrać po prostu pop?

Stefan Wesołowski „Kompleta”


Na koniec płyta wyjątkowa, wydawnictwo do tej pory na polskim rynku niespotykane. Kompleta jest modlitwą brewiarzową odmawianą na zakończenie dnia. Na tym albumie składa się ona ze słów wyśpiewywanych przez Stefana Wesołowskiego, muzycznego geniusza (bo jak inaczej nazwać człowieka, który ukończywszy zaledwie 16 lat pisał już pieśni liturgiczne dla dominikanów, które są obecnie znane na całym świecie?), Mai Siemińskiej, przy akompaniamencie kwartetu smyczkowego oraz z elektronicznym tłem autorstwa… Michała Jacaszka. Obecność największego polskiego artysty 2008 roku biorąc pod uwagę odbiór „Trenów” zarówno w kraju, jak i za granicą jest na „Komplecie” niezwykle subtelna (delikatne, elektroniczne niemal szkice). Są tu momenty zarówno wyciszające, jak i wywołujące dreszcze. Płyta wymagająca, ale odpłacająca poświęcony czas i skupienie z nawiązką. Tradycja okraszona współczesnym rysem. Tytułem zakończenia i zachęcenia dodam, że album jest ładnie wydany (digipack z intrygującą grafiką), a gdy odwrócimy krążek z materiałem muzycznym, po drugiej stronie znajdziemy filmowy na DVD (m.in. koncert, wywiady).

Tagged: , , , , , , , , , , ,

§ One Response to Polskie rozmaitości – Kamp!, Pawilon, Furia Futrzaków, Stefan Wesołowski

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Polskie rozmaitości – Kamp!, Pawilon, Furia Futrzaków, Stefan Wesołowski at .

meta