Najlepsze płyty 2008

3 Styczeń 2009 § 3 komentarzy

 

Emocje i racjonalny bilans. Dobre wspomnienia i aktualne odczucia. Ciężko taką listę konstruować w pojedynkę. Podsumowania redakcyjne mają to do siebie, że są wypadkową gustów kilku osób, a tu podejmując decyzję muszę stawić czoła wszystkim wymienionym wyżej kwestiom. Innymi słowy – nie było łatwo wyselekcjonować ostateczną „10″.

10. Deerhunter „Microcastle” / „Weird Era Cont.”


Gdyby nie „Weird Era Cont.” pewnie nie umieściłbym Deerhuntera w pierwszej dziesiątce. To ten krążek jest tym lepszym, razem tworzą mocne połączenie i trzymają wysoki poziom, co przy takiej długości materiału jest osiągnięciem. Indie rock w klasycznym rozumieniu.

9. Waglewski Fisz Emade „Męska muzyka”


Bardzo melodyjna płyta, fantastyczne, analogowe brzmienie. Warty odnotowania jest też fakt, o którym już pisałem – na „Męskiej muzyce” zagrał naprawdę super zespół złożony nie tylko z Wojciecha Waglewskiego, Fisza i Emade, ale też z Marcina Maseckiego, Bartka Łęczyckiego, nawet Envee się pojawił w jednym numerze.

8. Fleet Foxes „Fleet Foxes”


Dość późno poznałem ten album, ale zdążył wskoczyć do zestawienia. W graniu kapeli z Seattle jest coś z muzyki The Beach Boys, „Fleet Foxes” to bardzo rozśpiewana płyta, jej wartość może rosnąć z każdym kolejnym odtworzeniem. Poza tym prywatnie wielka zmiana – amerykański folk raczej omijałem z daleka. Tymczasem słucham Fleet Foxes z nieskrywaną przyjemnością.

7. Gasoline „The New Discipline”


Zastanawiałem się, czy nie umieścić „The New Discipline” wyżej kosztem Kings of Caramel. W końcu to debiutanci (KoC jako zespół też, ale tam grają doświadczeni muzycy), może warto na nich wyraźniej postawić szczególnie, że nagrali świetny materiał? Post-rock w wykonaniu polskiego zespołu, który możemy śmiało eksportować na międzynarodowe rynki.

6. Kings of Caramel „Kings of Caramel”


Nie napisałem recenzji tego albumu, bo zwyczajnie zabrakło czasu. Niech to Was jednak nie zmyli, wszak to najwyżej umieszczona na tej liście płyta polskiego zespołu. Jej łagodność, subtelność urzekają, a wysoki poziom artystyczny potęguje pozytywne wrażenie. Cieszy dbałość o szczegóły, nie tylko muzyczne (opakowanie krążka, MySpace zespołu).

5. M83 „Saturdays = Youth”


Bardzo charakterystyczny longplay, ma swój specyficzny klimat. Tematem przewodnim jest młodość. Pytanie, czy rozmyte dźwięki obrazują tu wspomnienia, które co raz bardziej z wiekiem się zacierają? „Saturdays = Youth” to podróż, która wciąga, fascynuje. Jest na tej płycie coś nieuchwytnego, melancholijnego, rozmarzonego.

4. Air France „No Way Down” [EP]


Soundtrack na lato. Myślałem nawet o podium dla tej przepięknej EP-ki. W dalszym ciągu zadziwia fakt, że te ciepłe, skąpane w słońcu dźwięki (nie licząc „deszczowego” utworu tytułowego) pochodzą z chłodnej Szwecji.

3. Vampire Weekend „Vampire Weekend”


Debiutancki longplay nowojorczyków wraz z „Do You Like Rock Music?” British Sea Power nastroił pozytywnie do nadchodzącego roku w muzyce na początku 2008. Niestety, ten nie okazał się tak mocny, jak po cichu można było liczyć po wspomnianych dwóch, świetnych albumach, które ukazały się w styczniu. Z perspektywy czasu „Vampire Weekend” już nie cieszy tak bardzo, ale pamiętam, że cieszył. I dlatego tu jest.

2. British Sea Power „Do You Like Rock Music?”


Mocna płyta, świetny tytuł, koncert na Off Festivalu w Mysłowicach (choć ten mnie ominął)… „Do You Like Rock Music?” długo było typem do pierwszego miejsca. Odświeżyłem jednak ten album na potrzeby niniejszego zestawienia i wydał mi się strasznie serio. Przez właściwe całą długość „DYLRM?” British Sea Power uderzają w wysokie tony, zero oddechu. Właściwie, bo pod koniec pojawiają się dwa bardziej liryczne momenty („No Need To Cry” i „Open The Door”), ale tym samym zaczęła mnie razić konstrukcja płyty, nie rozumiem obecności tego ostatniego, posępnego, dłużącego się utworu w postaci „We Close Our Eyes”. „DYLRM?” może zachwycić w kontekście pojedynczych utworów, ale jako całość raczej przytłacza.

1. Cut Copy „In Ghost Colours”


Zupełnie odwrotna sytuacja niż powyżej. Po tylu miesiącach od premiery „In Ghost Colours” nadal słucham z przyjemnością jako albumu. Jako całości. Świetnie pomyślany (przypominam, konstrukcja w stylu dj-skiego setu), nadający się zarówno do klubu, na imprezy, jak i do słuchania w domu. Australijczycy czerpią garściami z różnych gatunków muzycznych i to też zdecydowało o pierwszym miejscu dla tego longplaya. Kto wie, kiedy znowu pojawi się płyta taneczna, którą będzie można z czystym sumieniem umieścić na samym szczycie? Która trafi zarówno do fanów New Order, jak i miłośników house’u? Która artystycznie jest po prostu bardzo dobra?

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

§ 3 Responses to Najlepsze płyty 2008

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Najlepsze płyty 2008 at .

meta