Renton, Marcelle Spirit – Tektura, Lublin, 6.11.2008

7 Listopad 2008 § 2 komentarzy

Franz Ferdinand mogą, ale nie muszą często przyjeżdżać na koncerty do Polski. Mamy Rentona.

Powyższy wstęp potraktujcie pół żartem, pół serio – Szkotów bardzo lubię i jak dla mnie niech dają występy w naszym kraju choćby i co pół roku, ale nie zmienia to faktu, że po pierwszym koncercie Rentona na ziemi lubelskiej ta pozytywna czwórka skojarzyła mi się ze wspomnianą czwórką z Wysp Brytyjskich. Ale po kolei. Koncertowy wieczór rozpoczęła grupa z Łańcuta – Marcelle Spirit. Widać, że panowie szukają jeszcze pomysłu na granie – z jednej strony słychać w ich muzyce rocka alternatywnego, z drugiej odniosłem wrażenie, że kiedyś nosili długie włosy i dużo mocniej atakowali struny oraz zestaw perkusyjny. Pewną nieśmiałość tłumaczę tym, że to dopiero początki, jeśli chodzi o występy tej kapeli na żywo (na ich MySpace można przeczytać, że powstali na początku 2007 r.).

Renton z kolei zaprezentował się tak, jak na gwiazdę wieczoru przystało. Długi set okraszony dwoma bisami, selektywne brzmienie, radość z grania, pewność siebie, żywiołowy odbiór publiczności (niezbyt licznej, choć i tak było ciasno i gorąco), zdolność dania w małej Tekturze namiastki większego koncertu. Większego w sensie przestrzeni oraz ilości fanów. Warszawiacy zagrali prawie cały materiał z debiutanckiej płyty „Take-Off” – zabrakło jedynie „Drifted” i „3 Days” – w tym dwa razy „Walk Aside”, potężnie brzmiące „You Are In Charge” (szczególnie w tych miejscach, gdzie na pierwszy plan wybijają się gitara i bębny) czy najlepiej chyba kojarzony numer grupy, poprzedzony spokojnym podejściem, „Hey Girl”, przy którym ludzie NAPRAWDĘ odbezpieczyli swoje kończyny. Poza tym sypnęło coverami i o ile „Southern Sun” Paula Oakenfolda lub „Stan pogody” Anny Jurksztowicz (tak, tak – „Słońce to my, ciemne chmury to my”) dla wtajemniczonych mogły nie być aż takim zaskoczeniem, tak indie rockowe potraktowanie popowej melodii „Denial” Sugababes mogło postawić oczy w słup. Ale jak to brzmiało! To był jeden z highlightów wieczoru, może nawet największy. Co do zastrzeżeń, to przydałby się Rentonowi podczas koncertów muzyk odpowiedzialny za klawisze. Trochę zabija to dynamikę, gdy wokalista Marek Karwowski próbuje je ogarnąć jednocześnie śpiewając. Poza tym „Stan pogody” porywał głównie za sprawą przebojowości oryginału, ale była to już końcówka długiego setu (szacuję, że trwał ok. dwóch godzin, nie wiem – minął naprawdę szybko).

Renton równa się uśmiechy na twarzach i dobra zabawa – to, co można było wywnioskować na podstawie „Take-Off” znalazło potwierdzenie podczas czwartkowego występu.

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

§ 2 Responses to Renton, Marcelle Spirit – Tektura, Lublin, 6.11.2008

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Renton, Marcelle Spirit – Tektura, Lublin, 6.11.2008 at .

meta