James „Hey Ma”

13 Październik 2008 § Dodaj komentarz

Madchester, The Stone Roses, Happy Mondays, Factory Records, The Haçienda, „24 Hour Party People” – jeśli te nazwy są Wam dobrze znane, to prawdopodobnie kojarzycie też James. Weterani brytyjskiej sceny muzycznej. „Hey Ma” to ich pierwsza płyta od siedmiu lat. Bardzo fajna płyta.

Niech Was określenie „fajna” nie zmyli – ten longplay naprawdę wyróżnia się na tle tegorocznych wydawnictw. Po prostu, gdy myślę „Hey Ma”, to przede wszystkim takie określenie przychodzi mi do głowy. Jest to tak naturalne granie, tak bardzo „w porządku”, pozbawione spinki, że aż… Fajne. Zaczyna się od „Bubbles”. „Someone to draw you right / Someone to catch the light / I’m alive / I’m alive” – o tak, ile życia jest w tych pięciu minutach z hakiem! Od delikatnego początku, przez przyśpieszenie w środku, po eksplozje ekspresji (oraz trąbek) w końcówce i… Wyciszone ostatnie sekundy utworu. Świetnie się przemierzało latem miasto mając to w słuchawkach. Akustyczny, spokojny początek title track’a może z kolei zmylić. W 36 sekundzie „Hey Ma” następuje erupcja instrumentów, a w nośnym refrenie padają przecież słowa: „Hey ma, the boy’s in body bags / Coming home in pieces”. „War is just about business” – smutna konstatacja wokalisty Tima Bootha nie pozostawia obojętnym, ale może nadzieja kryje się w ostatnich wersach: „I can feel the daylight / I can feel the daylight / Raining on me / Raining on me”? Energiczne „Waterfall” i „Oh My Heart”, płaczące dźwiękami, acz żarliwe lirycznie „Boom Boom”, smutne „Semaphore”, pełne pasji „Upside”, wybuchające trąbkami „Whiteboy”, nasączone U2 „72″ – na tym albumie naprawdę ciężko znaleźć ewidentnie słabszy moment. Jedynie ostatnie na płycie „I Wanna Go Home” nie do końca mnie przekonuje, a także czasem męczące jest, gdy Timothy uderza swoim wokalem w wysokie rejestry. Cóż z tego, skoro James potrafią nagrać coś tak wspaniałego, jak „Of Monsters And Heroes And Men”? Czy to jeszcze piosenka, czy już pieśń? Pięknie rozwijająca się, monumentalna kompozycja, bajka zawarta w nutach. Nie zajrzałem do liryk, bo się bałem. Że jakieś słowo, że czar pryśnie. Szkoda, że to nie „Of Monsters And Heroes And Men” zamyka całość.

The Verve, Oasis, Primal Scream, James. Legendarne zespoły brytyjskie powróciły w tym roku po dłuższych / krótszych przerwach. Tym ostatnim towarzyszyło przy tym bodaj najmniejsze ciśnienie ze strony fanów i mediów, czy mówiąc brutalniej – mało kto czekał na nowym longplay James. Tyle że wszystko wskazuje na to, iż to właśnie ci ostatni znajdą się najwyżej w rocznych podsumowaniach.

Posłuchaj

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading James „Hey Ma” at .

meta