Sam Sparro „Sam Sparro”

18 Wrzesień 2008 § 3 komentarzy

Proszę Państwa, posłuchajcie tego głosu. Proszę Państwa, ten chłopak jest biały!

Zanim ściągnę na siebie gromy zarówno tych, którzy lubują się w podziałach rasowych, religijnych czy kulturowych, jak i tych, którzy mogą mi wytknąć podtrzymywanie stereotypów – just listen. Listen and imagine. Wyłączcie zmysł wzroku, włączcie zmysł słuchu. Uruchomcie obrazy w swoich umysłach i odpowiedzcie na jedno pytanie – czy taki głos może należeć do dwudziestoparoletniego Australijczyka? Otóż okazuje się, że może.

I teraz zaczyna się najlepsze, bo osobiście wokal jest dla mnie dopełnieniem muzyki, a w przypadku debiutanckiej płyty Sama Sparro (właśc. Sam Falson) staje się głównym wabikiem, dzięki któremu w ogóle powracam do tego przeciętnego jakby nie patrzeć albumu. Przeciętnego, ale z jednym wielkim przebojem. Mowa o „Black and Gold”, który mam wrażenie stanie się czymś na kształt: – Sam Sparro? – „Black and Gold”! (jeśli już się nie stał). Urzekająca w tej piosence jest jej muzykalność, naturalna pulsacja, a przecież, to nowoczesna piosenka pop stworzona za pomocą nowoczesnej techniki. Tyle że to tylko środki. Równie dobrze można ją wykonywać całkiem akustycznie (jest taka wersja) lub a cappella (spróbujcie powstrzymać się w tym wypadku od wypstrykiwania palcami rytmu). Puls pozostaje. Pełen zaś witalności, czekoladowy głos Sama hasa po pięciolinii, by w końcówce wraz z muzyką delikatnie rozpłynąć się, niczym przechodzień we mgle.

Niby pozostałych trzynaście utworów (liczę też ukryty „Still Hungry”) da się słuchać. Podoba mi się wejście fortepianu w „Too Many Questions” i Sam wyśpiewujący „My coffee is cold”, w ogóle cały numer jest zjadliwy. Nienajgorsze jest disco w „Sick”, pewnie kogoś chwyci refleksyjność „Pocket” czy finał w postaci „Can’t Stop This!” wraz z kameralnym zakończeniem płyty wspomnianym wyżej „Still Hungry”. Składników, z których przyrządzono LP jest dużo – pop, soul, R’n’B, disco, funk, electro, dance, więc niby nudy być nie powinno. Niby, a w praktyce wygląda to tak, że mamy „Black and Gold” na czele stawki, a potem długo, długo nic.

Reasumując – warto śledzić kolejne muzyczne kroki Sama Sparro, bo potencjał w nim drzemie duży. Jest nie tylko wokalistą, ale też i songwriterem oraz producentem (współtworzył wszystkie piosenki na swoim debiucie), dzierży więc w ręku mocne karty i już od niego zależy, jak nimi zagra następnym razem. Póki co postraszył konkurencję asem, może kiedyś będzie poker, kto wie.

Posłuchaj

Tagged: , , , , , , , , , , , , ,

§ 3 Responses to Sam Sparro „Sam Sparro”

  • TeIeMOeN pisze:

    Każdy ma prawo do własnego zdania, ale jeśli miałbym się posiłkować takimi recenzjami przy odkrywaniu mistrzowskich albumów, to pewnie nic bym nie odkrył. Co do wokalu zgadzam się. Niezwykle unikalny, w pełnej okazałości, za równo dolne jak i górne rejestry. Świetna technika i umiejętność opanowania tego instrumentu ze strony Sama. Sam fakt, że Brytyjczycy wydali jego album, świadczy o jego poziomie i klasie, gdyż jak wiadomo, płynie z tego państwa najlepsza muzyka. Jeśli chodzi o muzykę, to jest to jedno z najambitniejszych elektronicznych brzmień jakie miałem okazję słyszeć, szczególnie patrząc na dzisiejszy rozwój muzyki. Liryka. Proszę wybaczyć. Teksty są ambitne, bardzo głębokie, pełne pięknych metafor i porównań. Poruszające w dość nowatorski sposób nawet oklepane kwestie jak np. miłość. A jeśli Depeche Mode tworzyło wg. autora recenzji disco, to życzę wszystkiego dobrego, bo właśnie z Depechami mylone jest Sick. Reasumując. Gdyby ta płyta była nudna, to nie męczyłbym jej od 4 miesięcy non stop odkrywając coś nowego. Jest to po prostu album dla ludzi którzy słuchają, a nie przesłuchują płyty. Nazwijmy go zwyczajnie „ambitnym dla ambitnych”. I ten komentarz nie wyczerpuje wszystkich zagadnień.

  • W którym miejscu napisałem, że Depeche Mode grało disco? Nie rozumiem konstrukcji myślowej… Myślę, że przesłuchałem ten album dużą ilość razy zważywszy na jego przeciętny poziom i wykazałem dużo dobrej woli przy pisaniu tego tekstu. Naprawdę. Proszę zerknąć na inne recenzje.

  • alecrim pisze:

    jk najbardizej zgadzam sie z telemoenem. Doslownie katuje ta plyte od kilku miesiecy i rzeczywiscie – NON stop znajduje w nim cos nowego. Teksy maja sens, nie sa przypadkowe, fantartyczne porownania, swietnie dobrane.
    A co do sick… moj ulubiony numer. B&G moge sluchac duzo ale sick… mam wrazenie ze nigdy mi sie nie znudzi. Genialny.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Sam Sparro „Sam Sparro” at .

meta