Waglewski Fisz Emade „Męska muzyka”

6 Wrzesień 2008 § 1 komentarz

Rodzina nareszcie w komplecie. Efekt? Jedna z najchętniej słuchanych przeze mnie płyt w tym roku.

Jest wiele rzeczy, za które lubię ten album. Przede wszystkim fantastyczne, ciepłe, analogowe brzmienie autorstwa Emade. Słychać, że „Męską muzykę” nagrali ludzie, a nie komputery. To muzyka z duszą i choć czasem mam wrażenie, że utwory są za krótkie, by w pełni rozwinąć skrzydła, to z drugiej strony jednorazowa sesja z longplayem daje poczucie sytości.

Kolejny plus za songwriting. Pewnie, że są tu piosenki nie tyle zbędne, co ich ewentualna nieobecność nie spowodowałaby większych szkód. Tyle że jest ich zdecydowana mniejszość (w moim subiektywnym odczuciu cztery na piętnaście numerów), a reszta trzyma wysoki poziom. Podoba mi się, że jest to niezwykle melodyjny album, „muzyczny” w tym sensie, że np. początkujący gitarzyści mogą się przy nim uczyć chwytów, a perkusiści ćwiczyć rytm. Z kolei liryczne spotkanie ojca z synem, czyli Wojciecha Waglewskiego z Fiszem, musiało dawać nadzieję na co najmniej dobre teksty i tak też się stało. Czasem jest refleksyjnie, jak np. w „Chwilę będzie ciszej” czy „Zimno” (w ogóle ten numer – CIARY), czasem Bartek uprawia coś na kształt storytellingu zainspirowanego szkołą Slick Ricka (traktujcie to jako punkt odniesienia, a nie literalną paralelę), patrz „Władca kół”, „Badminton” czy „Sport”, a czasami abstrakcyjnie – zaśpiewane wspólnie „Wakacje”. Poza tym pojedyncze wersy – wżynające się w głowę, dające do myślenia, wywołujące uśmiech na twarzy, pojawiające się w opisach na GG.

Warto wyróżnić ten album jeszcze za jedną rzecz, mianowicie za grę zespołową i nie mam tu na myśli tylko trójki, której twarze zdobią okładkę „Męskiej muzyki”. Pochwalić należy cały band – począwszy od odpowiedzialnego za instrumenty klawiszowe Marcina Maseckiego, który na lubelskim koncercie w ramach festiwalu „Strefa Inne Brzmienia. Lublin-Lwów” wręcz skradł show reszcie, przez harmonijkarza Bartosza Łęczyckiego (ciekawostka – wpiszcie słowo „harmonijkarz” w Google), a na panu-od-nowych-brzmień Envee’m skończywszy. Zwracam Waszą uwagę na tych artystów. To również dzięki nim obcujemy z niezwykle mocnym muzycznie zespołem.

Nie ułatwię Wam zadania Drodzy Czytelnicy i nie podam jak na tacy hitów, piosenek, z którymi powinniście w pierwszej kolejności się zapoznać. To nie o to tutaj chodzi, tym bardziej, że jest to płyta, która ma swój początek, rozwinięcie i koniec – pomyślana jako całość, dopełniona ładnym wydaniem w formie książeczki z wywiadami, tekstami piosenek itd. Słuchajcie „Męskiej muzyki” – bujajcie się przy niej, wybijajcie rytm, śmiejcie się, wpadajcie w refleksyjny nastrój, słowem bawcie się nią i przy niej.

Posłuchaj

Tagged: , , , , , , , , , , ,

§ One Response to Waglewski Fisz Emade „Męska muzyka”

  • Radek Oryszczyszyn pisze:

    Też lubię ten album, chociaż moim zdaniem jest bardzo nierówny. No i zdecydowanie widać, że rządzi, jak to w rodzinie, tata. Pozdrawiam.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Waglewski Fisz Emade „Męska muzyka” at .

meta