Kolorofon „Kolorofon” [EP]

2 Sierpień 2008 § Dodaj komentarz

Uwaga, to tylko przystawka do dania głównego. Ale za to jaka.

EP-ka trójki warszawiaków stanowi wypadkową aktualnych pomysłów muzyków. Niewykluczone, że trzy piosenki wchodzące w jej skład na długogrającym debiucie będą brzmieć zupełnie inaczej, niewykluczone, że ich tam w ogóle nie będzie, niewykluczone, że… Pierwszy longplay będzie nagrany w totalnie innym duchu. Wszystko jest w fazie kształtowania się, dodatkowo sprawy nie ułatwia sam zespół serwując na przestrzeni 11 minut 15 sekund tak odległe od siebie stylistyki, jak shoegaze i dance punk. Możecie zapytać w takim razie, jaki jest sens przybliżania Wam tej EP-ki? Ano taki, że Kolorofon wyróżnia się już w tym momencie spośród innych zespołów na naszej scenie oryginalnością i, co najważniejsze, potencjałem.

Całość rozpoczyna „Bomba atomowa”, czyli shoegaze lukrowany popową melodyką. Gitary przyjemnie rozmywają się w tle, ale motoryka numeru jest zwarta i na wskroś taneczna, więc jakiekolwiek skojarzenia z My Bloody Valentine są raczej odległe. Jeśli zaś chodzi o tekst, to podobnie jak w pozostałych dwóch piosenkach mamy do czynienia z zabawą słowem, abstrakcyjnymi wersami nie tak odległymi od tego, co robi np. Psychocukier: „Proszę nie dręcz mnie już więcej/To był migdałowo-pomarańczowy strzał/Nic nie powiem więcej, domyśl się”. Największą bombą atomową jest jednak na tym krążku drugi numer, „Zapałki”. Jeszcze chyba nikt w naszym kraju tak udanie nie przełożył LCD Soundsystem na język polski. Równo przycinająca perka, dyskretnie kąsające klawisze, wibrujący groove, „Poukładajmy razem zapałki/Pogrążeni w orbity różnych pastylek/Proszków od bólu głowy i witamin/Podzielmy dokładnie ten stołu odcinek”, funkująca gitara, cowbell, zmieniająca się rytmika i PRZEDE WSZYSTKIM 2:20 wraz z tym, co się dzieje później (czy Wy w ogóle widzicie oczyma wyobraźni, jaki szał rozkręca na parkiecie ta taneczna kula śniegu?!). Miodzio. Całość wieńczy „Łobuz” i już wiemy, że poziom EP-ki został utrzymany. Wprawdzie w moim prywatnym rankingu ten numer zajmuje dopiero trzecie miejsce, ale imprezowe przeznaczenie „Łobuza” i „Zielone światło na języku mym/Miętowy smak i niech ktoś powie mi/Że drzewa nie mają poczucia humoru” są nie do przecenienia.

Czasami słabo słychać przytłoczony ścieżkami wokal (myślałem początkowo, że to kwestia MySpace, ale na CD brzmienie jest podobne), czasami ciężko wychwycić wspólny mianownik spajający te trzy utwory. Jeśli jednak panowie z Kolorofonu nie pozwolą spętać swojej kreatywności węzłami standaryzacji i konformizmu, będzie dobrze na pierwszym longplayu.

Posłuchaj

Tagged: , , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Kolorofon „Kolorofon” [EP] at .

meta