Őszibarack „Plim Plum Plam”

10 Lipiec 2008 § Dodaj komentarz

Brzoskwinia (Persica), niewysokie drzewo owocowe z rodziny różowatych, pochodzenia chiń.; w cieplejszych strefach klimatu umiarkowanego uprawia się odmiany b. zwyczajnej (P. vulgaris); owoce żółte, omszone, z rumieńcem, soczyste; deserowe i na przetwory (Encyklopedia popularna PWN, Warszawa, 1982).

Őszibarack mają „problem”. Granie, jakie proponują, wymyka się stereotypowemu wyobrażeniu przeciętnego polskiego słuchacza na temat muzyki elektronicznej. Jeśli przyjąć, że wedle tego schematu myślowego elektronika jest muzyką „lekką, łatwą i przyjemną”, to na „Plim Plum Plam” jest faktycznie lekko i przyjemnie… Ale już nie łatwo. Zapomnijcie o klasycznym 120 beats per minute + 2-3 loopy + jakiś wokal. Agim Dżeljilji, producent płyty i głównodowodzący ekipy z Wrocławia, postawił na tym LP tyle ścieżek, że amator coweekendowych techniawek złapie się za głowę. Pełno tu żywych instrumentów – jest gitara, bas, perkusja, skrzypce, altówka, trąbki, róg plus kilka innych. W dodatku czasami słuchacz ma wrażenie, że obcuje nie tyle z klubową załogą, co regularną orkiestrą swingową!

Odbioru nie ułatwia Patrisia, czyli wokalistka i autorka tekstów. Raczej nie poskandujecie sobie z nią na koncertach. Liryki często zahaczają o storytelling, żadne tam radiowe refreny, poza tym wszystkie zostały napisane po angielsku i nie jest to angielszczyzna typu „I love you and you love me”. O nie nie nie. Dobrze, że jest książeczka, a i tak wiele osób będzie się posiłkować słownikiem angielsko-polskim. Dominuje tematyka związkowo-duchowo-fizyczna („Liquid Song”, „Toss Your Lasso”, „Motocross”, „Molly” czy „Twitter”), ale również pojawia się np. wątek cygańskiego życia i swoistego carpe diem: „I’m so familiar with station smell/Lack of ticket/Lack of home” („Surfin’ Safari”). Aha, kto dotąd nie słyszał Patrisi z tego, co robi w Őszibarack czy wcześniej w Husky, ma zagwarantowane dodatkowe przeżycia. Jej wokal ludzie różnie odbierają, ale na pewno nie pozostają wobec niego obojętnym. Ja tam lubię i kibicuję od pierwszego spojrz…Yyy, usłyszenia.

Nie uraczycie tu singli skrojonych na miarę (radiowych list przebojów) i to raczej wynika z drogi, jaką obrał zespół, niż z indolencji songwriterskiej. Nie ta filozofia grania. Z resztą jeden z bardziej chwytliwych na płycie utworów, wspomniany już wcześniej „Surfin’ Safari” został w wersji „radio edit” z ponad 6 minut obcięty do 3 minut z hakiem. Ot, znak czasów. Inne mocne punkty „Plim Plum Plam”? Na pewno „Point Blank”, który ze swoim wstępem (witalną perkusją i kolejno aktywującymi się instrumentami) jawi się, jako idealny opener koncertów, rozbrykane „A Piece of Work” („Boo-yah boo-yah”!) z elektroniczną sieczką w samym środku utworu i największy „hit”, czyli „Stop Calling Me Skinny”. Szalejący po pięciolinii „plumkający” klawisz, równo przycięty bicik i chyba najbardziej „radio friendly” refren z całej płyty. No i Patrisia ze swoimi wokalizami, ale to wiadomo.

W pierwszym odruchu chciałem zaklasyfikować „Plim Plum Plam” do „ambitnej elektroniki”, ale to by ewokowało skojarzenia takie, iż elektronika generalnie nie jest muzyką ambitną, a na to zgody z mojej strony nie ma. Płytę wrocławian znalazłem na półce „nowe brzmienia” i to jest najbezpieczniejsze określenie, a jeszcze lepiej jest mówić o muzyce Őszibarack, jako o… Muzyce Őszibarack.

Őszibarack (język węgierski) – brzoskwinia (Wikipedia).

Posłuchaj

Tagged: , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Őszibarack „Plim Plum Plam” at .

meta