Ladytron „Velocifero”

13 Czerwiec 2008 § 2 komentarzy

Wampirzyce electropopu powracają. Ok, może „wampirzyce” to lekkie nadużycie skoro w tym zespole jest jeszcze dwóch facetów, ale wiadomo – to panie grają w ataku Ladytron. Poza tym, kto by się nimi przejmował skoro jest tam Mira Aroyo. Mira człowieku (druga od lewej)! Prywata wcale bezwstydnie załatwiona, przejdźmy więc do meritum.

„Velocifero” to czwarte dziecko tego angielsko – bułgarsko – szkockiego konglomeratu. Kwartet słynący z arktycznej muzyki i takiego też wizerunku/zachowania na scenie ma w naszym kraju oddaną grupę fanów, co samo w sobie mogłoby się wydawać zaprzeczeniem (casus Kraftwerka wydaję się tu znamienny). Czy wyczekujący „Velocifero” będą ukontentowani? Na pewno. Co z resztą słuchaczy, którym nazwa „Ladytron” mówi tyle, co „savoir-vivre” popularnej blondynie reklamującej lody „K-oral”?

Reszta dostanie zwarty, trzymający dobry poziom album. Na „Velocifero” nie ma killerów, ale też brak… Fillerów. Gdyby jednak spróbować wskazać najjaśniejsze punkty, to pierwszy w kolejności byłby singiel „Ghosts”. Fajny, bujający podkład, chwytliwy refren i te chłodne, ladytronowe „coś”. Ciekawie, poprzez dołączanie się kolejnych ścieżek budowane jest napięcie w openerze „Black Car” zaśpiewanym nota bene po bułgarsku (ten patent powraca jeszcze w „Kletvie”). Wyróżnia się struktura ostatniej piosenki na LP, czyli „Versus” – wersy zbudowane na wzorze „something versus something”, które wyśpiewuje najpierw sam kobiecy głos, potem wraz z męskim wokalem, by w końcu pozostał tylko ten drugi. W warstwie muzycznej – dość gęsto, epicko wręcz (pamiętajmy, że to ciągle electropop, a nie post-rock), kozacki motyw klawiszy. „They Gave You a Heart, They Gave You a Name”, to kolejny numer w historii muzyki zbudowany na motoryce „Blue Monday”, także nie może nie chwycić. Powala tłustość „Burning Up”, osacza mrok „Predict The Day”, ujmuje melodia „Tommorow”.

„Velocifero” wydaje się być bardziej wyrównaną, ciekawszą i przez to lepszą płytą, niż poprzednia „Witching Hour”. Z drugiej jednak strony tamta miała „Destroy Everything You Touch”. Tu nie ma takiej surowej, pierwotnej energii, która powodowałaby gęsią skórkę. Co kto lubi.

Posłuchaj

Tagged: , , , , , , , , , , , , ,

§ 2 Responses to Ladytron „Velocifero”

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Ladytron „Velocifero” at .

meta