M83 „Saturdays = Youth”

21 Kwiecień 2008 § 2 komentarzy

…opatulony gęsto śniegiem krajobraz nastrajał go melancholijnie, a przecież czuł, że wiosna czai się tuż za rogiem. Powietrze gęstniało od dźwięków fortepianu i elektronicznych wiązek generowanych z komputera. Ciężko było określić, do kogo należał ten wysoki głos (kobieta? mężczyzna?) i co właściwie chciał przekazać. Nim zdążył się tego dowiedzieć, ten rozpłynął się w atmosferze. Znalazł się po jasnej stronie Księżyca. Poznał Kim i Jessie, dwójkę tajemniczych, choć rozbrykanych dzieciaków. Ich świat, to zmierzch, cień, księżyc, iluzja, niedopowiedziane. Nie mieli jednak w sobie nic z mroku, prędzej z dziecięcego, idealistycznego romantyzmu. Dobrze mu było z nimi. Przez moment w oczach Kim i Jessie dostrzegł majaczące, co raz bardziej niewyraźne odbicie jego samego, gdy był mały. A może mu się tylko wydawało? Zimne arktyczne powietrze przeszyło go na wskroś. To była wyjątkowo chłodna noc w przestrzeni… Kosmicznej? Nie potrafił określić, gdzie dokładnie się znajduje. Na rozpadającej się powierzchni jednej z planet (?) dojrzał parę kochanków. Ona szeptała do niego wyjątkowo nerwowo, arktyczny wiatr rozwiewał jej włosy. On trzymał jej dłonie w swoich i zwrócony doń twarzą odpowiadał. Za nimi wściekle spadały i rozbłyskiwały feerią kolorów komety. Czy to świat się właśnie rozpadał czy ich miłość? Nie potrafił oderwać wzroku od tego magnetyzującego obrazka, gdy nagle znalazł się na cmentarzu. Poznał młodą, 15-letnią dziewczynę, która lubi spędzać swój czas właśnie w tym ponurym miejscu. – Czemu tutaj przesiadujesz, nie masz przyjaciół? – spytał zaintrygowany. – Może kiedyś będę, jak te posągi, mądra i milcząca, czekając na to, aż ktoś mnie pokocha i pocałuje – odpowiedziała rozbrajająco. Zrobiło mu się jej żal, ale bardziej nie dawało mu spokoju pogodne uczucie, które cały czas towarzyszyło mu w tym miejscu. „Może to przez tą dziewczynę?” – pomyślał. Świat wybuchł kolorami i zamienił się w tętniący ciepłymi barwami kalejdoskop. Znalazł się na łące, na której dziewczyna przypominająca Kate Bush zbierała kwiaty i wyśpiewywała swój list miłosny do nieobecnego mężczyzny. Jego uwagę przykuły słowa – mieszanka niewinnej miłości i nieokiełznanej namiętności. „We fly, we feed, we suck, we bleed, we need” – nuciła. Ponownie spotkał parę kochanków. Opowiadali mu o ciemnych aspektach miłości, ale zdołali także go przekonać, że to do nich należy niebo i wszechświat. Do młodości. Uwierzył im i gdy tak wracał z autostrady niekończących się snów próbując się wyciszyć, przykro mu było, że ta niesamowita podróż dobiega już końca…

Posłuchaj

Tagged: , , , , ,

§ 2 Responses to M83 „Saturdays = Youth”

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading M83 „Saturdays = Youth” at .

meta