The Raveonettes „Lust, Lust, Lust”

1 Marzec 2008 § 5 komentarzy

Są takie płyty, o których pisać ciężko. Przed Wami jedna z nich.

„Lust Lust Lust”, to po „Whip It On”, „Chain Gang of Love” i „Pretty in Black” czwarte wydawnictwo Duńskiego duetu. Płyta formalnie ukazała się w listopadzie zeszłego roku, ale swoją amerykańską premierę miała właśnie teraz. O „Lust…” pisać mi trudno, ponieważ darzę The Raveonettes sympatią, „Chain Gang of Love” miało świetne momenty („That Great Love Sound”!), dwie pozostałe płyty także cieszyły się estymą wśród słuchaczy, tymczasem najnowsze LP zlewa się w monotonną, bezbarwną papkę. To tylko po części ograniczenie stylistyki (shoegaze), w jakiej obracają się Sune Rose Wagner i Sharin Foo, bo przecież takie „Psychocandy”, to jedna z najwspanialszych płyt lat 80. „Lust, Lust, Lust” nudzi. Jest głośno i bezsensu, a tego strasznie nie lubię. Gdzieniegdzie przebijają się zgrabne (choć do bólu proste melodie), ale generalnie polotu tu tyle, co w Kabarecie pod Wyrwigroszem, który przerobił skecz „Jozin z bazin” na polską wersję. Przykład? Cała płyta to jeden wielki przykład, a z konkretów, to choćby opener „Aly, Walk With Me”. Jednostajny rytm perkusji, jednostajna linia wokalna i pogłębiające tą… JEDNOSTAJNOŚĆ, ciągłe powtarzanie „Aly, coś tam” na początku, każdej frazy. A na dobitkę, na koniec dostajemy po uszach przesterowaną gitarową wiązką, która wyzwala w nas prymitywne instynkty. Z wywaleniem tej płyty do kosza na czele. Ci bardziej wytrwali dostaną kilkanaście takich samych piosenek. Ciężko było nawet wyselekcjonować cokolwiek do boxu obok. Ostatecznie niech będzie „Dead Sound”, ale już lepiej posłuchajcie MGMT. Im przynajmniej o coś chodzi.

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , ,

§ 5 Responses to The Raveonettes „Lust, Lust, Lust”

  • sivi pisze:

    oj marudzisz ;p

  • Radek Oryszczyszyn pisze:

    Moim zdaniem „Rejwonetki” tracą z płyty na płytę. Ta pierwsza, „Whip It On”, zagrana na jednym akordzie (Hm), była genialna w swojej prostocie. Zespół stał się niewolnikiem świetnego pomysłu na siebie. Oni po prostu nie mogli wydać więcej niż jednego dobrego albumu…

  • Bartek pisze:

    „Lust Lust Lust” to dobra płyta. O wiele lepsza od swojej stylistycznie chaotycznej poprzedniczki. Zgoda co do jednostajności, z tymże dla mnie w tym tkwi urok. Z tym shoegazem to troche przesada – w końcu na ich styl składa się więcej elementów. Polecam i nie mogę się doczekać koncertu w maju.

  • Maniek pisze:

    W prostocie tkwi sila. Nie sztuka dopasowac wiele akordow i wielu instrumentow do utworu, aby pozniej powstala z tego ogolna papka, jaka tworzy wiele zespolow. Raveonettes nie sa tacy. Oni potrafia wyselekcjonowac ta kwintesencje muzyki, ktora porywa sluchacza i to im sie udalo na „Lust, Lust, Lust”.

  • h0rnet pisze:

    „Lust Lust Lust” ma bardzo fajny klimat. Od tej własnie płyty zacząłem znajomosc z Raveonettes. Urzekły mnie takie utwory jak:
    „black satin”, „with my eyes closed” i „the best dies”.
    Pozdro dla wszystkich tych, którzy potrafią docenić ten rodzaj muzyki.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading The Raveonettes „Lust, Lust, Lust” at .

meta