Rotofobia „Rotofobia EP”

18 Grudzień 2007 § Dodaj komentarz

W porządku, może i na tle światowego indie nie są zespołem wnoszącym nową jakość. Teksty może i są o wszystkim i o niczym, a pomysły na refreny ograniczają się do powtarzania jednej frazy. Wreszcie ktoś już skrajnie czepliwy może trójce warszawiaków wytknąć image, otoczkę i inne takie zdrady narodowe pokroju Targowicy. Co z tego, skoro dawno nie było w polskim undergroundzie kapeli o tak profesjonalnym, mocarnym brzmieniu.

Epka Rotofobii to rzecz, która można zassać za darmo z ich strony internetowej. Cztery piosenki, trzech muzyków, cztery instrumenty, a ściana dźwięku słuszna, choć to hałas kontrolowany. Pisano już o „Interpolowych gitarach” i gdyby trzymać się tego kursu, to nie należy zapominać też o Editors (choć Rotofobia nie jest tak przybita, jak dwie wymienione kapele) – chwytliwe, zawodzące riffy, osadzone na dance punkowej perkusji, podkręcone huczącym syntezatorem. To się podoba, do tego tańczy młodzież. I tu chyba leży główny problem Rotofobii – na ile jest to „stylizacja na”, a na ile (ekhm, niech będzie) szczere emocje? Oczyma wyobraźni widzę już małolaty szalejące na ich koncertach i głosy „poważnych” krytyków kręcących przecząco głową. Przez chwilę zapomnijmy o istnieniu jednych i drugich i przyjrzymy się bliżej Epce.

Na pierwszy plan wybija się „Muszę już iść”. Proponuję taki eksperyment. Puśćcie ten track, podbijcie lekko basem w Waszym odtwarzaczu, dajcie jakieś -20 decybeli głośności i dajcie się przez chwilę poprowadzić muzyce. Jeśli dacie radę spokojnie usiedzieć, to Rotofobia nie jest dla Was, możecie dalej nie czytać i wrócić do słuchania Michała Bajora. Jeśli eksperyment się udał, to następna w kolejności jest „Warszawa”. Zapadający w pamięć motyw gitarowy, wokalista wyśpiewujący słowa: „Ponad brudnymi miastami / Ponad pustymi ulicami / Unosi się coś / Co pachnie naszymi czasami / Mógłbym to wdychać godzinami”, mostek dający wytchnienie w końcówce numeru, po którym następuje powrót na parkiet – to wszystko „gra”. Epkę zamykają dwa anglojęzyczne utwory i ciężko wyzbyć się refleksji, że dla zespołu, który wybrał taką, a nie inną estetykę, raczej lepiej jest się trzymać rodzimego języka. Posługiwanie się angielskim dostarczy krytykom argumentów, że Rotofobia brzmi jak tysiące kapel na Wyspach, z czym ciężko będzie polemizować. Jeśli zaś chodzi o czysty songwriting, to „Hard To Say” i „Going Away” trzymają dobry poziom, aczkolwiek w tym drugim chciałoby się jednak trochę przykręcić klawisze ciszej albo całkiem z nich zrezygnować.

Więc jak, talent? Talent. Lecąc jakże czerstwym, ale i adekwatnym zwrotem – potencjał jest i teraz od nich zależy, czy go wykorzystają.

Tagged: , , , , , , ,

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Rotofobia „Rotofobia EP” at .

meta