Top 7 Britpop

11 Grudzień 2007 § 11 komentarzy

Britpop to wbrew pozorom nadal mało znany w Polsce styl muzyczny. Wiadomo, w naszym kraju w latach 90 „wszyscy” byli grungeowcami. Stąd te zestawienie. No i za oknem plucha, szaro i ogólnie jesienna depresja, więc trzeba wprowadzić trochę rock and rolla. Poniższa lista to oczywiście bardziej zabawa, niż dogłębna analiza gatunku, aczkolwiek, jeśli nie znacie Britpopu, jak Lech Kaczyński języka angielskiego, to może to być dla Was niezła ściąga. Zatem miłego czytania i słuchania.

7. The Smiths „The Queen is Dead”

Każdą historię o pewnym zjawisku, które miało miejsce w muzyce, sztuce, polityce etc. warto rozpocząć od przytoczenia źródeł, podwalin. Genezą Britpopu było The Smiths. Ok., nie tylko samo The Smiths, ale Morrissey, Marr i spółka byli jedną z inspiracji kapel britpopowych, a pojawili się w końcu zaraz przed boomem takiego rodzaju grania na Wyspach. Piosenka pochodzi oczywiście z klasycznej płyty o tym samym tytule, która to ląduje przeważnie w pierwszej trójce najlepszych albumów lat 80.

6. Myslovitz „Z twarzą Marilyn Monroe”

Panowie wstydzą się po latach tej piosenki, ale w 1996 roku, gdy ukazało się „Sun Machine” i omawiany singiel wszystko się zgadzało. Nikt w polskiej muzyce rozrywkowej nigdy przedtem i nigdy potem tak dobrze nie przeszczepił na rodzimy grunt Britpopu, jak właśnie Myslovitz. Pytanie za 100 punktów – kto robi za Marilyn w końcowej fazie video? Nagrodą będzie dozgonny szacunek autora tekstu za wprawne oko.

5. Suede „So Young”

U największych kapel sceny brytyjskiej jest pewna znacząca analogia. Charyzmatyczny lider, będący zwykle wokalistą oraz mózg zespołu, główny kompozytor, jakby drugi lider, pełniący przeważnie funkcję gitarzysty. Znamienne, że często porównanie stosuje się w odniesieniu do The Smiths. Zatem w Suede Morrisseyem był Brett Anderson, a Marrem Bernard Butler i podobnie jak ich starsi koledzy, drogi obydwu rozeszły się ze szkodą dla zespołu. Nam pozostają stare piosenki, jak ta z 1993 roku, czyli cudowny manifest młodości „So Young”.

4. Pulp „Common People”

Jarvis Cocker to czarujący, obleśny facet. Inteligentny, dowcipny i smutny romantyk mający w sobie coś mrocznego. Tylko on tak potrafi. „Common People” to sztandarowy utwór Pulp i zarazem całego Britpopu, plus prawdopodobnie jedna z najbardziej zaraźliwych melodii, jaką kiedykolwiek słyszeliście. W warstwie tekstowej to jednak gorzki numer, w którym Jarvis oprócz charakterystycznego zgryźliwego brytyjskiego humoru upchnął pokłady frustracji. Dziewczyna z bogatego domu bardzo chce żyć jak przeciętni, biedni ludzie, ale nigdy jej się to nie uda. Dlaczego? Odsyłam do słów piosenki, bo to prawdziwe arcydzieło także pod względem lirycznym. Jak większość rzeczy wychodzących spod pióra Jarvisa.

3. The Verve „Bitter Sweet Symphony”

Trzecie miejsce na podium i brązowy medal. Oczywiście, że w zestawieniu nie mogło zabraknąć piosenki, z którą będą nam się kojarzyć lata 90 i video… Cóż, pierwsza 10 najbardziej znanych wideoklipów wszechczasów. Przesadzam? To proszę kliknąć poniżej. Kto nie zna, ręka do góry. Nie widzę żadnej…

2. Oasis „Rock ‚n’ Roll Star”

Wybór piosenki braci Gallagher do tej listy był dla mnie czystą przyjemnością, ale też i niezłą zagwostką. W końcu panowie dali kilka hymnów, które leciały na okrągło w telewizji i radiu, gdy wielu z nas dopiero zaczynało interesować się na poważnie muzyką. Na pewno musiało to być coś albo z „Definitely Maybe”, albo z „(What’s The Story) Morning Glory?”. Dlaczego więc koniec końców zdecydowałem się na „Rock ‘n’ Roll Star” oprócz tego, że to kopiący kulki, wymiatający po całości numer? Patrz miejsce pierwsze.

1. Blur „Popscene”

Gdy słyszę Britpop, myślę Blur. Oczywiście Damon Albarn, Alex James, Graham Coxon i Dave Rowntree na wysokości płyty „Blur” odeszli raz na zawsze od tego rodzaju muzyki, ale wcześniej to przecież wyżej wymienieni nagrali klasyczną britpopową „trójkę”, czyli albumy „Modern Life is Rubbish”, „Parklife” i „The Great Escape”. Na liście znaleźli się obok Oasis, a każdy kto trochę bardziej wgłębił się w historię muzyki wie, że z tym właśnie zespołem czwórka z Colchester stoczyła prawdziwą wojnę. Lata 60 miały swój konflikt The Rolling Stones – The Beatles, lata 90 Oasis – Blur. Oasis byli bardziej „rock”, Blur bardziej „pop”. A „Popscene”? Wg wielu data 30 marzec 1992 roku jest dniem, kiedy narodził się Britpop. Wtedy to do sklepów trafił singiel „Popscene”.

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

§ 11 Responses to Top 7 Britpop

  • Radek Oryszczyszyn pisze:

    Bardzo ciekawy wybór, autorski na pewno. Niepokoi brak spójności – czy britpop to muzyka quasi-elektroniczna jak Pulp na przykład, czy gitarowa, jak Oasis? No i czy wybrany przez Ciebie numer jeden zasługuje na to miano? Osobiście wybrałbym coś innego. Nawet jeśli Blur uznamy za symbol britpopu, to chyba bardziej nadawałoby się Girls&Boys?
    W każdym razie dziękuję za to zestawienie. Uruchomiło wiele sentymentów. Pozdrawiam.

  • lukaszkusmierz pisze:

    W pierwszym odruchu myślałem o Girls&Boys:) To zestawienie to bardziej zabawa, więc nie siliłem się na dogłębną analizę gatunku jakim jest britpop, choć piosenki selekcjonowałem starannie. Również pozdrawiam.

  • sivi pisze:

    „Jarvis Cocker to czarujący, obleśny facet”

    obleśny? no co ty, jeden z przystojniejszych :P

  • pap pisze:

    Za Marilyn robi Andrzej Chyra:)

  • brzozaw pisze:

    Bardzo ciekawie, tylko brakuje mi tu wzmianki o The Stone Roses, którzy również wywarli ogromny wpływ na britpop. A ja na pierwszym umieściłbym Live Forever – idealny przykład britpopowego grania. Za Blurem nie przepadam ;) Ale nie umieściłbym tu The Verve, oni grają raczej rock alternatywny – wystarczy posłuchać tych wszystkich psychodelicznych dźwięków :]

  • dorota. pisze:

    na tej liście znajduje się wszystko co kocham najbardziej. tylko oasis wstawiłabym na pierwsze ;] i dodałabym jeszcze stone roses – ‚i wanna be adored’. no ale jarvisa z pewnością oblesiem nazwać nie można, jest słodki!

  • jaga pisze:

    Blury the best!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Albarn the best!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • DaUniel pisze:

    Też uważam ,że Blur najbardziej zasluguje na pierwsze miejsce, aczkolwiek utwór ,który ich rekomenduje nie do konca najlepszym wyborem jest -wg mnie… :) No chyba,ze pod wzgledem tytulu :)
    Bardziej pasowałby charmless man :P Ale to subiektywne odczucia ;)

  • buziak pisze:

    brakuje mi jakiejś piosenki Coldplay ale nawet zgrabnie Ci to wyszło POZDRAWIAM

  • dpp.maketing pisze:

    Dotarłem tu poprzez wspomnienia z technikum telekomunikacyjnego. Centrale mechaniczne, elektroniczne, a pośrodku quasi-elektroniczne :)

    To tak na fali myślenia kiedy pierwszy raz zetknąłem się z przedrostkiem quasi. Ten wykorzystam w tytule 013 odcinka ###_*.dpp (http://ddpppp.blogspot.com/). Tam też można natrafić na ciekawe kawałki w ramach instytucji zwanej piosenką tygodnia. Zapraszam.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Top 7 Britpop at .

meta