Death Grips „The Money Store”

18 Czerwiec 2012 § Dodaj komentarz

- Ta muzyka, którą mi wczoraj wysłałeś, jest przerażająca. Kurde. Ja jestem za delikatny na to.

- Jest fascynująca. Pewnie fantastycznie sprawdzająca się w warunkach klubowych.

- Albo walk ulicznych.

- Dokładnie!

Pierwszy raz w życiu poczułem, że zostałem pobity przez dźwięki. Dosłownie pobity. Nie dziwię się więc, że „The Money Store”, debiutancki longplay tria z Sacramento, budzi skrajne reakcje. Jedni się zachwycają, drudzy są przytłoczeni. Na pewno Death Grips jako zjawisko jest powiewem świeżości, choć pomysł na brzmienie jest tak prosty, że aż dziwne, iż nikt wcześniej na to nie wpadł. Ekspresyjny, wciągający puls perkusji lub bitu, agresywne rapowanie (poszatkowane zbitki zdań przywołujące kakofonię paska z newsami), elektroniczne ścieżki, echa hip-hopu, grime’u, miodne motywy i unoszący się nad wszystkim duch konfrontacji – dla mnie kombinacja M.O.P. oraz M.I.A., innym kojarzy się z Atari Teenage Riot, jeszcze innym ze sceną hc/punk lat 80. (niby różni wykonawcy i zjawiska, a da się znaleźć wspólny mianownik). Generalnie muzyka furii. Ale jak przebojowa! Wśród trzynastu utworów na „The Money Store” nie ma ani jednego, którego bym skipował, więcej – tu hit goni hit, a „Hacker”, „The Fever (Aye Aye)” i „I’ve Seen Footage” już są w czołówce tegorocznych kawałków patrząc na muzykę 2012 globalnie. Konserwatywnych słuchaczy pewnie zaskoczy fakt, że ci sami Death Grips w przeszłości samplowali Pink Floyd i, co jest już bardziej oczywistym nawiązaniem, Black Flag, remiksowali utwory Björk, a 1/3 składu, perkusista Zach Hill grał m.in. z Omarem z The Mars Volta. Nie ma więc mowy o garażowej prowizorce i bezmyślnym hałasowaniu, za wszystkim stoi solidny warsztat. „The Money Store” to ścieżka dźwiękowa bezrobocia Ściany Wschodniej, zamieszek ulicznych i frustracji. Coś podobnego próbował zrobić swego czasu witch house („pozbawieni perspektyw młodzi ludzie nagrywają posępną muzykę”), ale witch house w swojej warstwie brzmieniowej był groteskowy, mógł śmieszyć. Z Death Grips żartów nie ma, choć przecież te kompozycje mają olbrzymi potencjał parkietowy, a więc… zabawowy. Efekt końcowy? Najlepsza płyta, jaką słyszałem od czasów „Cosmogrammy” Flying Lotusa, czyli od 2 lat.

About these ads

Tagged: , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Death Grips „The Money Store” at .

meta

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.