Rzucając uchem – Delphic, Spoon

Styczeń 14th, 2010 § 1 komentarz

 

Tak się złożyło, że w tym miesiącu ciekawym muzycznym premierom towarzyszy przedpremierowe udostępnianie albumów do odsłuchu. Tak zrobili już Vampire Weekend, tak postąpili Delphic (jedynie singlowe „Doubt”, obecne na MySpace zespołu trzeba sobie puścić spoza Pop Out Playera; Wikipedia donosi również o bonusowym utworze, inaczej niż Amazon), wreszcie cały longplay Spoon można sprawdzić na NPR. Uwaga – to co znajduje się poniżej, to nie recenzje w „klasycznym” rozumieniu, bardziej wrażenia spisane w .doc po zapoznaniu się z materiałem, bez – jak to zwykle bywa – wgryzania się, analizowania, parokrotnego odtwarzania całości.

Delphic, czyli o co tyle hałasu?


Wokół trójki z Manchesteru ostatnimi czasy zawrzało, jak dobry jest to band, pojawiła się nawet nazwa „New Order”. Powoli. Po pierwsze, skojarzenie z legendarnym zespołem z północno-zachodniej Anglii powinno być głównie geograficzne, na pewno nie muzyczne. Inna – nazwijmy to – kultura grania, a przede wszystkim nie ten potencjał jeśli chodzi o umiejętność pisania parkietowych przebojów. Ciężko znaleźć na „Acolyte” chociaż jeden kawałek, który mógłby podskoczyć największym hitom Sumnera, Hooka i Morrisa. „Doubt”? Nie sądzę. „Counterpoint”? Lepiej, ale kojarzy się z „All My Friends” LCD Soundsystem, poza tym dlaczego to tyle trwa? Chłopaki zasypują słuchacza długimi kompozycjami i chyba jednak nie jest to uzasadnione, by je tak przeciągać. Po prostu aż tak wiele się u Delphic nie dzieje, że słuchacz pochłania dźwięki i nie zwraca uwagi, iż leci np. już ósma minuta utworu. Mamy kolejny zespół na okładki pism i duże festiwale, ale they aren’t sensation.

Spoon, czyli starzy, ale jarzy


Starzeję się (w sumie oczywista rzecz), ale indie rock doprawiony groove’m od weteranów ze Spoon znacznie bardziej buja moim ciałem, niż elektroniczne eskapady młodziaków z Delphic. A może dawno nie słyszałem dobrej gitarowej płyty? Co ciekawe, choć poprzedni album formacji „Ga Ga Ga Ga Ga” był całkiem przyzwoity, to po zapoznaniu się z nowymi nagraniami – „Written in Reverse” i „Got Nuffin” – do „Transference” podszedłem z rezerwą. Niepotrzebnie. Zdecydowanie jest to płyta, do której warto będzie wrócić, lepiej poznać całość. Bywa ciekawie, weźmy np. utwór „Goodnight Laura”. Właściwie ballada, ale napędzana takim nerwem, że ciężko ten kawałek zaklasyfikować do akcji pt. „gitary grają, zapalniczki w górę, dziewczyny się wzruszają”. Poza tym nic na to nie poradzę, ale jak słyszę bas nakręcający taneczny puls, to jestem kupiony (a takie atrakcje zapewniają mi Spoon na swojej nowej płycie). Cóż, pozostają już tylko dancingi, wizyty w ZUS-ie i dbanie o ciśnienie.

Tagged: , , , , , ,

§ One Response to Rzucając uchem – Delphic, Spoon

  • eMjotKa pisze:

    Właśnie przesłuchałam Delphic. Nie jest taki zły. Podoba mi się “This Momentary” i “Doubt”. Choć zdaje się, że na te dwa kawałki patrzę wyłącznie z perspektywy singli i teledysków, które do bólu eksploatuje MTV2. Tym niemniej już widzę te cztero i pięciogwiazdkowe recenzje, zachwyty krytyków i cały ten zgiełk:-)
    Jedno jest pewne, zapamietam Delphic na długo. To w końcu pierwsze “coś”, co wysłuchałam po prawie dwutygodniowej przerwie od trybu online.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Rzucając uchem – Delphic, Spoon at .

meta

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.