Najlepsze piosenki 2007 – Polska

29 Grudzień 2007 § 5 komentarzy

vinyl_wall_1280x1024.jpg

To był bardzo udany rok jeśli chodzi o poziom piosenek i to zarówno na świecie, jak i w naszym kraju. Stąd dwie odrębne listy – szkoda by było poświęcać część utworów kosztem umieszczenia innych, a i tak wiele zacnych kompozycji znalazło się poza zestawieniem. Psychocukier „Bikiniarska potańcówka”, Pogodno „Knieje”, PoPo „One Night Story” czy piosenki Much i Muzyki Końca Lata (te nieobecne poniżej) stanowią mocną ławkę rezerwowych. Jeszcze jedno zanim usiądziecie do czytania i przede wszystkim słuchania – zrezygnowałem z umieszczania tu samych singli, co szczególnie w przypadku polskich bandów, często nie mających żadnej płyty na koncie byłoby zadaniem karkołomnym.

10. Not „To taka gra”

Żywy przykład na to, że świetny singiel niekoniecznie musi pociągać za sobą równie udaną płytę. Nonszalancki, dekadencki (w sferze tekstowej), okraszony kosmicznym hookiem w refrenie – jest jakby streszczeniem Notowego grania w jednym numerze.

9. Maki i Chłopaki „Albatrosy”

„Albatrosy” to jedna wielka kopalnia cytatów: „Siedem dziewcząt z Albatrosa, ale ty najpiękniejsza / Najpierw sto lat samotności potem parę godzin szczęścia”, „Nosiłaś motylki we włosach, a ja ćwiartkę w kieszeni”, „Ćwierć wieku na karku, a wciąż pustki w kieszeniach / Podobno wszystko płynie, ale nie wiele się zmienia” i tak dalej, i tak dalej. Nie można też zapomnieć o dziarskiej, gitarowej melodii przywołującej najlepsze tradycje polskiej piosenki (był taki zespół, a ich Gitary były Czerwone).

8. Out Of Tune „Killer Pop Machine”

Imprezowy kawałek niekoniecznie musi być skleconym na kolanie w 2 minuty keyboardowym „cykaniem”, co próbują udowodnić od kilku lat czarne (Yo)ziomy. Nie musi mieć łopatologicznej konstrukcji, prostackiej (z resztą często zerżniętej) melodii i głupkowatego tekstu, gdzie podmiot liryczny (ekhm) bryluje inteligencją pantofelka, co z kolei jest przykładem z rodzimego podwórka i nie powiem, o jaką Dodę mi chodzi. Imprezowy kawałek może wkręcić taneczną perkusją, nienarzucającym się tematem linii melodycznej, zmianami tempa, niespodziewanym riffem w samym środku piosenki i pulsującym, klawiszowym mostkiem przechodzącym pięknie w ostatnią, hedonistyczną prostą. „Killer Pop Machine” proszę państwa.

7. Nerwowe Wakacje „Ola boi się spać”

Połączone siły The Car Is On Fire oraz Afro Kolektywu musiały zaowocować czymś niebanalnym, abstrakcyjnym i zniewalającym. Wystarczy prześledzić tylko część zwrotka – refren – postchorus. Najpierw zwiewna, gitarowa piosenka z bezpretensjonalnym, acz diablo chwytliwym tekstem. W 25 sekundzie dynamicznie, niczym Fernando Alonso startuje torpeda przybierająca postać refrenu, by po ok. 30 sekundach weszły rozluźniające, handclapowe bębny. I to wszystko w niewiele ponad minutę! Ja chcę cały album.

6. Psychocukier „Harry J”

Zawsze miałem słabość do chwytliwych, punkowych miniatur. Dobra, sorry chłopaki – „Harry J” to przecież pełnowymiarowa piosenka, jeśli za taką można nazwać niespełna 2 minutowy, jazgotliwy, gitarowy Blitzkrieg. Szef Cię wkurzył, chłopak zdradził, dziewczyna poszła na lody z innym? Dajesz „Harry J” na full i won tańczyć. Tylko uważaj z ekspresją kończyn, bo możesz coś stłuc lub, nie daj, sobie stłuc. „Komisarz Harry J pali w biurze grass!!!”.

5. Muchy „Zapach wrzątku”

Tak sobie myślę, że to nie lada osiągnięcie poznaniaków. Wersja „Zapachu wrzątku”, którą Wam tu proponuję, to trzecia, jaką znam. I po początkowym szoku, który jest naturalną reakcją człowieka, gdy ten przyzwyczaja się do czegoś i przychodzi mu skonfrontować się z tym samym, ale kompletnie innym, polubiłem i najnowszą wersję. No bo niby jak nie lubić tych niechlujnych Pavementowych gitar? Tego łobuzerskiego wyśpiewanego z pasją przez Michała Wiraszko tekstu? Gdyby jeszcze tak zrezygnować z syntetycznego bitu w środku i przejście pociągnąć żywą perkusją…

4. Rotofobia „Muszę już iść”

Brzmienie, brzmienie, brzmienie. Nadal jednak uważam, że chłopaki z Rotofobii to spryciarze, którzy niby są zespołem undergoundowym, a tak naprawdę z bezpiecznych pozycji rozkręcają swoimi świetnie brzmiącymi piosenkami hype wokół zespołu przygotowując tym samym grunt pod debiutancki album. Przesadzam? A ile jesteś w stanie wymienić polskich kapel, które tak wymiatają na demówkach?

3. Hatifnats „Horses From Shellville”

Lubię puszczać „Horses From Shellville” wszystkim tym, którzy nie słyszeli dotąd Hatifnats i zadawać tym osobom jedno pytanie: „jak myślisz, kto to śpiewa?”. Padają różne odpowiedzi, że kobieta, że chłopiec itd. Trudny do zaklasyfikowania głos wokalisty Michała Pydo, to rzecz nie z tej części wszechświata. Osobiście swoją egzotyką kojarzy mi się z wokalem Jóna Þór Birgissona z Sigur Rós i niech to będzie dobra wróżba. Osobny temat to warstwa muzyczna. Nie dość, że Hatifnats to pierwszy porządny polski zespół czerpiący z tradycji shoegaze’u, to jeszcze w opisywanym utworze udało się połączyć artyzm tego nurtu z popową melodyką. I już nie „Horses From Shellville”, tylko „Mistrzostwo Świata”.

2. Muzyka Końca Lata „Ekstramocne”

Może i wygrał we mnie sentymentalizm, a może szacunek dla historii polskiej muzyki gitarowej. Może trafiła do mnie mocno (ekstramocnie) wrażliwość chłopaków z okolic Warszawy, a może „Ekstramocne” to zwyczajnie piosenka kompletna – począwszy od zapadającego w pamięć riffu, przez romantyczny tekst „Ekstramocne załóż to w niebieskim ci do twarzy / Łatwiej będzie potem zdjąć, gdy już zaczniemy tańczyć”, przez piękny refren, aż po wysmakowany bridge i sentymentalną, odegraną na melodice końcówkę. Gdy słucham tej piosenki „nie myślę wtedy już o niczym, zamykam oczy, poddaje się”.

1. Muchy „Miasto doznań”

Gdy usłyszałem po raz pierwszy „Miasto doznań” czułem, że to będzie moja piosenka roku. Jeśli nawet „Terroromans” nie wejdzie do kanonu polskich płyt, to „Miasto doznań” po prostu MUSI się znaleźć w analogicznym zestawieniu dla utworów. Przytoczenie samego tekstu wystarczy do uzasadnienia pokoleniowości „Miasta doznań” i lamenty domorosłych polonistów niczego tu nie zmienią. Jeśli do kogoś on nie trafia, to tylko dlatego, że słuchacz pewnych rzeczy jeszcze nie przeżył, nie poznał (wersja optymistyczna) albo jest totalnie pozbawiony smaku (wersja mniej optymistyczna). Ale ale! Jest przecież jeszcze muzyka! Dodajmy – muzyka znakomicie współgrająca z lirykami. Zimna, jakby odhumanizowana perkusja, przeszywający klawisz, no i ten niemogęsięuwolnićodniego motyw gitary. Kompozycyjny geniusz objawia się w mostku, gdzie dialog klawiszy, bębnów uderzających jakby w rytm przyśpieszonego bicia serca i Wiraszkowego „Wyglądasz tak nierozsądnie, to nieistotne” podnosi i tak już wysoką temperaturę. Tak się bawimy, tak się poznajemy, tak kochamy i tak rozstajemy. „Miasto doznań” – portret dwudziestoparolatków i mój numer jeden w roku 2007.

About these ads

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

§ 5 Responses to Najlepsze piosenki 2007 – Polska

  • analitic pisze:

    Ok, rozumiem zachwyt muchami. Wszyscy w branży zachwycają się ich idiotycznymi tekstami i trzeba robic to samo by się nie wychylac.

    Ale to nie powód by początkujący dziennikarz sklecal swoje wypowiedzi na poziomie oscylującym w okolicach tego zespołu.
    U domorosłego polonisty (każdy chodził na polski) wywołuje to smutny uśmiech. U mojej byłej pani od polskiego, fragmenty tego wpisu mogą wywołac ryk bólu:

    ” I po początkowym szoku, który jest naturalną reakcją człowieka, gdy ten przyzwyczaja się do czegoś i przychodzi mu skonfrontować się z tym samym, ale kompletnie innym, polubiłem i najnowszą wersję. ”

    Ja również. Cytat miesiąca.

  • lukaszkusmierz pisze:

    Co Ty również? Czepiasz się sposobu w jaki formułuję zdania, a sam nie potrafisz okiełznać swoich “dygresja dygresji dygresji…”. A także równoległych “dyskusji” czy mieszania zakresowo różnych pojęć i z tej pozycji krytykowania najlepiej Ci leżącego (obalasz jakąś tezę argumentując przykładami z pokrewnej, ale innej jednak bajki). Gdy pisałem to zdanie dobrze wiedziałem, jak może zostać odebrane, bo stylizowałem je celowo na grafomanię. Przykro mi, że tak bystry obserwator jak Ty nie wyłapał tak przerysowanego zabiegu. I dajże spokój już z tymi Muchami, posłuchaj innych polskich zespołów. Polecam tegoroczny Psychocukier, choć tam to dopiero sobie poużywasz na ich abstrakcyjnych tekstach;) Mi się już o “Terroromansie” nie chce nawet gadać, bo ileż można?

  • Dariusz pisze:

    Dla mnie to jedno z najlepszych notowań jakie widziałem … właściwie to czegoś takiego szukałem. Dobra robota Panie Łukaszu!

  • figosopot pisze:

    jestem pedalski jak muj pies i ta wasza lista podoba mi sie bardzo mongol sopot

  • LucasBlack pisze:

    Świetna Lista! xD/ na muchy packa(ryk bolu;p)/ psychocukier genialny/pozdrawiam;]

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Najlepsze piosenki 2007 – Polska at .

meta

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.