
Na wstępie chcę wyraźnie zaznaczyć, że jestem fanem pierwszej płyty Muzyki Końca Lata „Jedno wesele, dwa pogrzeby”. Tak się składa, że debiut panów z Mińska Mazowieckiego i okolic poznałem dopiero w tym roku (album trafił na półki sklepowe w październiku 2006), więc łatwiej jest mi go porównać z „2:1 dla dziewczyn”.
Pierwsze trzy strzały bez pudła. „To co widziałem”, czyli pierwsze MKL-owe tango zawiera klasyczną już wyliczankę co ważniejszych polskich bandów z kręgu alternatywy i rozbrajający refren. „Piękna 7a” z kolei w obrazku, który kreśli wokalista i autor tekstów grupy Bartosz Chmielewski ma w sobie coś tak wzruszającego i rozbrajającego (reminiscencja czasów licealnych), że nie sposób nie lubić tego numeru. W beczce miodu pojawia się jednak łyżka dziegciu – podmiot liryczny opisuje dziewczyny, które smakują pierwsze piwo i jointa, ale padają też słowa „Rewolucja jest potrzebna kup telefon w Che Guevarę / Na powiekach warstwa srebra szybko możesz znaleźć parę”. Wreszcie piosenka numer 3, czyli „Ekstramocne” i jeden z najbardziej zaczepnych riffów w dorobku MKL. Gdyby następne utwory śmigały na poziomie tych opisanych wyżej, mielibyśmy czołówkę roku, a tak… Zaczyna być zachowawczo i tym samym nudno. Czasem mam wrażenie, że zespół nie wie za bardzo, w którą stronę pchnąć kawałek. Dodatkowo Chmielewski płodzi teksty balansujące na granicy bezpretensjonalności i dosłowności. Na „2:1 dla dziewczyn” szala wychyla się niestety zbyt często w tą drugą stronę. Tym samym najlepiej wypadają te utwory, w których muzycy „mieszają” – „Na cienkim” i przede wszystkim „126p”. Ten drugi jest najbardziej zbliżony do obietnicy z pierwszej płyty, która brzmiała „piszemy sympatyczne piosenki indie popowe bliskie The Go-Betweens, ale potrafimy zaskoczyć was też Ścianką” (patrz „Maliny, jeżyny, mech” z debiutu). Osobiście żałuję, że ta obietnica nadal pozostaje rzeczą odłożoną w czasie (może 3 płyta?).
Reasumując – do przerwy mamy remis. Oba zespoły atakują świetnymi singlami i wynik pozostaje nierozstrzygnięty. W drugiej jednak połowie bardziej ograny skład wyprowadza nieszablonową akcję i konfrontacja kończy się wynikiem 2:1 dla „Jednego wesela, dwóch pogrzebów”.
Tagi: 2:1 dla dziewczyn, alternatywa, bartosz chmielewski, dwa pogrzeby, ekstramocne, indie, jedno wesele, końca lata, muzyka, pop, rock, the go-betweens, to co widziałem, ścianka